3_absurdy_polskiego_morza_3
fotografia podróże

3 absurdy polskiego morza

Wiem, że o wakacjach już nikt nie pamięta, ale przeglądając właśnie wakacyjne fotografie, bardzo zatęskniłam za letnim klimatem. Szczególnie, że w tym roku byliśmy nad polskim morzem, które po prostu uwielbiam i szczerze zazdroszczę tym, którzy tam mieszkają. Wiem, że dla mieszkańców, my turyści, potrafimy być męczący. Ale bez przesady, chyba nie jest z nami aż tak źle? Czasami w nocy pohałasujemy, czasami trochę pośmiecimy, no i wszędzie nas pełno, ale ogólne, to jesteśmy chyba dosyć sympatyczni. Ok, na plaży często zachowujemy tak, jakbyśmy zapomnieli co to cywilizacja i ciężko nas zrozumieć, ale przyznam szczerze, że gdy jestem nad naszym morzem też nie rozumiem pewnych rzeczy.

3_absurdy_polskiego_morza_1

3_absurdy_polskiego_morza_2

3_absurdy_polskiego_morza_3

3_absurdy_polskiego_morza_4

3_absurdy_polskiego_morza_5

3_absurdy_polskiego_morza_6

3_absurdy_polskiego_morza_7

3_absurdy_polskiego_morza_8

3_absurdy_polskiego_morza_9

3_absurdy_polskiego_morza_10

3_absurdy_polskiego_morza_12

3_absurdy_polskiego_morza_11

3_absurdy_polskiego_morza_13

3_absurdy_polskiego_morza_14

3_absurdy_polskiego_morza_15

Gyrosy, pizzerie i zapiekanki

Uwielbiam ryby! Właściwie, to mogłabym je jeść codziennie i dlatego gdy jadę w regiony, gdzie mogę zjeść świeżą, pyszną rybkę, to serce mi pęka ze szczęścia. Jednak będąc w tym roku nad morzem, serce mi często pękało, ale nie ze szczęścia, tylko z rozpaczy. Pizzerie i gyrosy są absolutnie wszędzie, a największym hitem tego lata były… półmetrowe zapiekanki. I co najważniejsze, z sosem czosnkowym. Generalnie nic nie mam do zapiekanek, a sos czosnkowy bardzo lubię, chociaż ja akurat nigdy nie łączę tych dwóch rzeczy. Pizza?… mmmm… Uwielbiam! Kto nie lubi pizzy? Gyros? Z tym już bywa różnie. 

Jednak bez względu na to jak bardzo lubię te rzeczy, jadąc nad morze, chcę świeżą rybę! Serio, nie potrafię zrozumieć jak nad morzem może być tak mały wybór smażalni ryb?! No chyba, że ja akurat trafiłam na taką miejscowość, bo mieliśmy do wyboru zaledwie 2 smażalnie, z czego jedna była naprawdę słaba. Tak czy inaczej, jeśli gdzieś wyjeżdżam, to zawsze chcę spróbować kuchni regionalnej. Dlatego nadmorskie miejscowości powinny być dumne ze swoich kulinarnych skarbów i powinny mieć największy w całej Polsce wybór ryb, a niestety mają największy wybór pizzy. Zresztą tak jak wszędzie. 

Hotele z basenami 

Z tymi basenami, to też trochę smutna historia, bo mam wrażenie, że ludzie jeżdżą nad morze po to, by cały urlop spędzić… przy basenie. Z jednej strony rozumiem dlaczego turyści często wybierają właśnie takie hotele, szczególnie gdy jadą na wakacje z dziećmi. Pogoda bywa u nas kapryśna i jeśli ktoś ma tydzień urlopu i przez cały ten tydzień pada deszcz, to taki basen z różnymi atrakcjami jest dobrą alternatywą. Jednak z drugiej strony nie potrafię zrozumieć jak, będąc nad morzem, przy pięknej pogodzie można cały dzień przesiedzieć na basenie. Wiecie, ja sama często wybieram takie hotele, bo zapewniają one rozrywkę nie tylko w czasie deszczu, ale także wieczorami. Jednak nigdy nie marnuje czasu na „basenowe leżakowanie”, jeśli wiem, że w miejscu, w którym jestem, czeka na mnie coś dużo lepszego.

W kupie raźniej

To, że ludzie przychodzą na plażę o 5.00 rano, żeby zarezerwować sobie miejsce, to, że robią sobie tam prawdziwe posiadłości, w której brakuje tylko prywatnej toalety i to, że uważają, że skoro raz zajęli jedno miejsce, to przez cały ich urlop nikt nie ma tam prawa rozłożyć swoich rzeczy, to już mnie jakoś nie dziwi. Ale dziwi mnie to, że wszyscy gniotą się w jednym miejscu, gdzie jeden drugiemu coś nadepnie, ktoś komuś coś przewróci, ktoś kogoś uderzy plażową piłką i awantura gotowa. A po co? Wystarczy przespacerować się dosłownie 5 minut dalej od największego tłumu, by tam znaleźć sporo wolnego miejsca i w spokoju, bez stresu delektować się wakacjami.

A tak w ogóle, to lubicie polskie morze? Jeździcie tam? Jeśli tak, to może zauważyliście jakieś inne absurdy wakacji nad polskim morzem? Chętnie poczytam ;)

P.S. Będzie mi bardzo miło jeśli docenisz moją pracę i polubisz lub udostępnisz ten post na FB. A będzie mi jeszcze milej jeśli dołączysz do mnie tutaj :) Zapraszam!

Podróżuję, pstrykam, smakuję… W międzyczasie rozprawiam się z mitami dotyczącymi macierzyństwa, a potem wszystko przelewam na bloga.

Comments (12)

  • Ja byłam nad morzem na początku czerwca i musze powiedzieć, że nie zauważyłam ani jednego z tych absurdów. Wszędzie smażalnie ryb, ani jednego basenu nie widziałam i do tego plaża całkiem pusta ;)

    Odpowiedz
    • To ja chyba trafiłam w słabe miejsce ;) A gdzie byłaś?

      Odpowiedz
  • Polskie morze uwielbiam, kocham i gdybym mogła to bym tam zamieszkała. W tym roku tydzień spędziliśmy w Jastarni i zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
    Mogę napisać jedną jedyną radę, z której czasem można skorzystać, to wyjazd na początku albo pod koniec sezonu – byliśmy w Jastarni w ostatnim tygodniu sierpnia i było cudownie – mało ludzi, część gyrosów zamkniętych, za to hotelów z basenem w ogóle tam nie widziałam;)

    Odpowiedz
    • My byliśmy w środku sezonu, ale może faktycznie warto jechać na początku albo pod koniec sezonu.

      Odpowiedz
  • My byliśmy nad morzem w lipcu i mogę się zgodzić z wymienionymi przez Ciebie absurdami. Hoteli z basenem i masą atrakcji zrozumieć nie potrafię, bo nawet przy niespecjalnej pogodzie można wsiąść w samochód i odwiedzić miejsce, do którego nigdy nie pojechalibyśmy prosto z domu. U nas w tym roku padło na Łebę, nie odwiedzilibyśmy jej, gdyby nie niedyspozycja zdrowotna Tosi;)

    Odpowiedz
  • Ja jako mieszkanka nadmorskiej miejscowości mogę z czystym sumieniem powiedzieć że wręcz uwielbiam kiedy w sezonie miasto odżywa i tętni życiem :) Turyści absolutnie mnie nie męczą, uwielbiam tłumy spacerowiczów, mnóstwo otwartych knajpek, muzykę i zabawy do białego rana. No może jedyną rzeczą która leciutko przeszkadza są straszne korki w mieście ale generalnie i to da się przeżyć :)

    Odpowiedz
  • Dla mnie największym absurdem jest iść na plaże nad piękne morze i zasłaniać sobie taki widok parawanem. Nie rozumiem jak ludzie wolą patrzeć ka kolorowe paski materiału zamiast na piękny horyzont. W ogóle cały ten parawaning jest dla mnie niepojęty. Coraz częściej zastanawiam się też jak trzeba być zdesperowanym, żeby jechać nad Bałtyk w wakacje i siedzieć na zatłoczonej plaży. Za cenę tygodniowego pobytu nad polskim morzem (przy kapryśnej pogodzie) mam dwa lub trzy tygodnie w Azji na pustych plażach i w ciepłej wodzie. Nie stać mnie na Bałtyk :(

    Odpowiedz
  • Polskie morze to długa historia :) Mieszkam dość blisko i w sumie mam je na wyciągnięcie ręki, ale latem unikam. Jedzenie nad morzem o pomstę do nieba woła. Jak widzę ten cały fast food to robi mi się niedobrze. Hotele z basenami jestem w stanie zrozumieć – zważywszy na temperatury nad polskim morzem ;-) A parawany, ech sama je bardzo lubię, ale żeby zaraz pół plaży zabierać? Jakaś makabra. Polecam morze jesienią, albo zimą. Szum fal, spokój. wreszcie je można zobaczyć. :)

    Odpowiedz
  • Super relacja i bardzo fajne zdjęcia! Dla mnie jeszcze jednym absurdem polskiego morza są ceny. Za obiad na polskim morzem w Maroku mogę zjeść 3, 4 pyszne obiady. Za cenę zwykłego hotelu, mogę spać w magicznym klimatycznym Reidzie w Fez czy Marakeszu :) Do tego słońce o każdej porze roku .

    Odpowiedz
  • Uwielbiam polskie morze! Każde wakacje spędzałam z rodzicami nad Bałtykiem, co roku w innym miejscu. Nasz Bałtyk jest piękny, ale teraz nie zdecydowałabym się na spędzenie tu całych wakacji, jak już ktoś pisał, za podobne kwoty mogę spędzić fajne wakacje za granicą. A Bałtyk to dla mnie świetna opcja na weekend. Mnie najbardziej uwierają te okropne parawany i okropny chaos architektoniczny, brzydkie reklamy i stoiska z “bibelotami”. Wystarczy wybrać się do niemieckiej części wybrzeża, żeby zobaczyć jak ładnie mogłoby być u nas… kosze plażowe zamiast parawanów, spójna i schludna architektura… może kiedyś doczekamy takich czasów u nas :)

    Odpowiedz

Write a comment