IMG_1691.1
macierzyństwo motywacja

A Ty komu dasz dzisiaj kwiaty?

Alicja, moja córka. Dziewczynka, która potrafi tupnąć na mnie nóżką, rzucić zabawką, gdy każę jej posprzątać lub położyć się na środku skrzyżowania, gdy nie chcę wziąć jej na ręce. Ale to dziecko, a bycie dzieckiem rządzi się swoimi prawami. Wszystkie te bunty, dwulatka, trzylatka, czterolatka… (i tak do trzydziestki), to nieodłączny element macierzyństwa. Czasami spędzają nam sen z powiek, doprowadzają do szewskiej pasji, wystawiają naszą cierpliwość na niezłą próbę. Ale są momenty (i tych na szczęście jest o wiele więcej), które wynagradzają wszystko. Opowiem Wam pewną historię. 

Czasy, kiedy odbierałam Alicję z przedszkola i zabierałam ją na długie spacery, by nacieszyć się tymi chwilami tylko dla nas, wspominam trochę z łezką w oku. Każdy taki spacer był wypełniony nowymi odkryciami, pysznymi doznaniami i długimi rozmowami. Ale jeden był szczególny. Beztrosko szłyśmy przed siebie, ja trzymałam w ręce plastikowy kubek, do którego Ala wkładała zrywane po drodze mlecze. W pewnym momencie wzięła ode mnie ten kubek i zaczęła w nim czegoś szukać. – Ten jest najładniejszy – powiedziała, wyciągając jednego mlecza, a resztę mi oddając. Po czym nagle zawróciła i podbiegła do staruszki z laską, którą minęłyśmy, a której nawet wcześniej nie zauważyłam i dała jej tego kwiatka, życząc miłego dnia. Kobieta drżącymi dłońmi złapała jej małe rączki i pocałowała. „Kochana moja” – powiedziała ze łzami w oczach, a mnie wbiło w ziemię. Stałam z boku i patrzyłam na to wszystko. Emocje, które mi wtedy towarzyszyły ciężko ująć w słowa. Może nie ciężko ująć w słowa, ale ciężko je tu wszystkie pomieścić. Drżałam jeszcze bardziej, niż ta staruszka. Stałam i patrzyłam jak moja córka pięknie widzi świat. Świat oczami dziecka. Świat w żaden sposób nie zmącony nienawiścią, wojną, zazdrością. Świat daleki od rywalizacji i podziałów. Jak dostrzega ludzi, których już niewielu dostrzega. Jak bezinteresownie, z cudowną dziecięcą wrażliwością, dzieli się tym, co uznaje za piękne. Stałam tam do cholery i patrzyłam jak moje dziecko rozpromienia komuś dzień jednym, prostym gestem. Gestem, na który chyba nawet mnie już nie stać.

Gdy wróciła do mnie i wzięła kubek z pozostałymi mleczami, nie potrafiłam wypowiedzieć słowa. Gardło miałam ściśnięte i próbowałam przez nie przełknąć łzy. Poszłyśmy dalej. Ja szłam nie potrafiąc poradzić sobie z emocjami, a ona szła obok i śpiewając piosenkę, podskakiwała radośnie. Nie wytrzymałam. – Alusiu, dlaczego dałaś tej pani kwiatuszka? – Bo uwielbiam dawać ludziom kwiaty, to jest takie piękne! Rozsypałam się na milion kawałków. 

Tamtego dnia rozdałyśmy wszystkie mlecze, które Alicja nazbierała. Rozdałyśmy je razem. Był to pomysł mojej córki, a ja z przyjemnością jej w tym pomogłam. Reakcje ludzi były różne, ale nie miało to dla nas wtedy znaczenia.

Jeśli dajemy komuś dobro, to wierzę w to, że ten ktoś przekaże to dalej. I to dobro kiedyś do nas wróci, np. podczas samotnego spaceru, gdy pomarszczoną dłonią będziesz podtrzymywać się laski, a każdy krok będzie oddalał Cię od dzieciństwa. Wtedy podejdzie do Ciebie mała dziewczynka, która jednym mleczem, cofnie Cię do tych beztroskich lat i sprawi, że ten spacer będzie nieco inny, niż wszystkie do tej pory. Będzie bardziej wypełniony słońcem.

To co? Komu Ty dzisiaj podarujesz kwiaty?

IMG_1685.1

Podróżuję, pstrykam, smakuję… W międzyczasie rozprawiam się z mitami dotyczącymi macierzyństwa, a potem wszystko przelewam na bloga.

Comments (5)

  • […] chyba najważniejszy dla mnie wpis październikowy, to „A Ty komu dasz dzisiaj kwiaty?” Dlaczego taki ważny? Bo został wyróżniony w #blogowymczwartku na madrzyrodzice.pl Co prawda […]

    Odpowiedz
  • […] zdążyliście zauważyć, że wystartowałam w konkursie Gala Twórców 2015 i zgłosiłam swój tekst w kategorii Tekst Roku. Dlaczego? Są w sumie tylko dwa powody, dla których to […]

    Odpowiedz
  • Nawet ja się wzruszyłam czytając tę historię. Możesz być z siebie dumna, wychowałaś córeczkę na dobrego i wrażliwego człowieka :)

    Odpowiedz
  • Przepiękna historia. Dzieci potrafią być cudowne. Moja młodsza córka w ten sposób rozdaje uśmiechy. Idzie i zawsze znajdzie kogoś, do kogo w szczególny sposób się uśmiecha. Najczęściej są to właśnie staruszkowie. Powiedziała mi kiedyś, że bardzo lubi się uśmiechać do takich smutnych staruszek, bo wtedy one się też do niej uśmiechają i są takie ładne i może wtedy są szczęśliwe.
    Zawsze mnie to wzrusza.
    Pozdrowienia dla pięknej Alicji :-)

    Odpowiedz
  • Uwielbiam dzieci za takie gesty, bo chyba większośc dorosłych nie byłaby w stanie się na naie zdobyć. Kolejny dowód na to, że od dzieci można się wiele nauczyć.

    Odpowiedz

Write a comment