IMG_0305
lifestory

Całe życie czekałam na ten moment!

Nigdy nie należałam do cierpliwych osób. Jednak życie wystawiło mnie na niezłą próbę, bo odkąd sięgam pamięcią, zawsze na coś czekałam. Na Pierwszą Komunię Świętą, na ukończenie szkoły podstawowej, średniej, maturę, a później studia. Co roku czekałam na to, żeby już być starszą i móc więcej (jak mi się wtedy wydawało). Wyjątkowo mocno czekałam na pierwszą miłość, na pierwsze „Kocham Cię”, pierwszy pocałunek. Wszystkiego się doczekałam, tylko jedyne co z tych chwil pamiętam, to to cholerne oczekiwanie.

Moje życie upływało, jak chyba każde, a ja czułam, że nie wyciskam go jak cytryny, chociaż wiedziałam, że tak powinnam robić. Rzadko dawałam z siebie 100%, bo zawsze czekałam na TEN właściwy moment. A on nie nadchodził. Potem poznałam męża i zaszłam w ciążę, ale po urodzeniu Alicji nic się nie zmieniło. Nadal czekałam. Na jej pierwsze słowa, pierwsze zęby, pierwsze kroki. Pamiętam jak bardzo czekałam aż w końcu zacznie chodzić. Wydawało mi się, że wtedy będzie fajnie, o wiele fajniej niż było w danej chwili. A przecież było super! Alusia gaworzyła, śmiała się w głos, gdy się z nią wygłupiałam, zaczęła raczkować, a potem stawiać swoje pierwsze, wyczekiwane przeze mnie, kroki. Jednak czuję, że wszystkie te momenty gdzieś mi umknęły. Za szybko przyszły i za szybko odeszły, a przecież tak na nie czekałam. A teraz patrząc na nią, widzę prawie 7-latkę i jak milion innych rodziców zadaję sobie pytanie: kiedy to minęło?! 7 lat! 7 pięknych lat, na które tak długo czekałam.

cale_zycie-czekalam1

I wiecie co? Żyjąc w takim ciągłym oczekiwaniu na coś, można całe swoje życie spędzić w poczekalni. Tylko co nas może tam spotkać? Inni czekający, którzy przeważnie są jacyś zamyśleni, niekiedy smutni, a najczęściej wkurzeni. Bo znowu muszą czekać, a tak strasznie im się gdzieś spieszy (znam to!). I ten swój nerw przenoszą na innych, i kłótnia gotowa. Ogólnie to kiepska atmosfera panuje w tej poczekalni. Znudziła mi się, wychodzę.

W momencie, gdy zaszłam w drugą ciążę, coś się zmieniło. Zaczęłam doceniać to co mam, zaczęłam czerpać z „tu i teraz”, ponieważ 

jutro jest zbyt niepewne by coś na nim budować  („Balsam dla duszy nastolatka”)

Nauczyłam się cieszyć z codzienności, bo wcześniej kojarzyła mi się ona z nudną rutyną. A to właśnie w niej odnajduję takie perełki życia jak małe łapki odciśnięte na szybkie, którą dopiero co umyłam, popisany markerem mój piękny drewniany stół, którego darzę wyjątkowym uczuciem, ulubiona bluzka pocięta nożyczkami, bo koraliki na niej były wyjątkowo kuszące. I milion innych drobiazgów, które kształtują moją codzienność. 

cale_zycie_czekalam2

Przestałam czekać na to kiedy „ten Piotruś wreszcie zacznie chodzić”, nie czekałam nawet na to kiedy wreszcie usiądzie. Cieszę się tym, że dopiero próbuje raczkować, cieszę się tym, że na moich rękach uspokaja się, gdy jest zdenerwowany. Cieszę się tym, że jeszcze wszystko przed nim, przed nami. I mamy na to wszystko czas. Ja mam czas na to, aby wszystkiemu przyglądać się z boku i delektować się tymi chwilami. Patrzeć jak każdego dnia zmienia się i rozwija. Chwytam te chwile i z wypiekami na twarzy uczę się ich na pamięć, nie czekając na to co będzie jutro.

A potem patrzę na Alicję i łapię się na tym, że nie mogę się doczekać kiedy razem wyskoczymy na zakupy, kiedy pojedziemy na jakiś fajny koncert, kiedy pijąc razem wino będziemy do późnych godzin rozmawiać o wszystkim i o niczym. Ale wtedy szybko przywracam się do porządku i cieszę tym, że właśnie teraz włazi mi na głowę, patrzy w oczy i pyta: „dlaczego siedzisz do góry nogami?”

cale_zycie_czekalam3

Całe życie czekałam na ten moment, w którym w końcu przestanę ciągle na coś czekać. Na moment, w którym rozgoszczę się w swoim życiu i będę smakować każdą chwilę. I doczekałam się. Przestałam odliczać dni. Przestałam ciągle za czymś gonić i ciągle na coś czekać. I jest mi z tym cholernie dobrze!

IMG_0305

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (12)

  • Bo chyba taki moment musi nadejść, żeby skończył się czas czekania :)

    Odpowiedz
  • czuje dokładnie to samo!
    jak niewymowny spokój ogrania człowieka, gdy w pełni akceptuje, ba! szczerze lubi swoje “tu i teraz”. Jak cudownie odczuwa się codzienność, gdy nie czeka się na lepsze jutro. Okazuje się wtedy że DZISIAJ jest wspaniałe. To DZISIAJ niesie ze sobą właśnie to, co daje satysfakcje i poczucie pełni. Nie znaczy to, aby przestać iść do przodu, by nie starać się sięgać wyżej. Nie! Ale to wszystko pozbawione byłoby sensu, gdyby zatracić to, co się dzieje właśnie w tej chwili.
    Pozdrawiam! :)

    Odpowiedz
  • Ja miałam podobnie – większość życia czekałam, bo wiedziałam, że czeka mnie coś wspaniałego… i miałam rację! :D

    Odpowiedz
  • Ostatnio też się złapałam na takim ciągłym czekaniu na coś. Staram się z tym walczyć, ale różnie bywa :)

    Odpowiedz
  • Cudowny wpis! Trochę mogę się z Panią utożsamić, ponieważ sama jestem z tych osób, które ciągle na coś czekają. Sama odliczam dni do matury, chociaż jest za rok i chyba bardziej stresuję się właśnie tym czasem, który tak szybko znika, niż samym egzaminem. Fakt, czas zacząć żyć dniem dzisiejszym i to złota prawda, ale potrzeba znów czaaaasu, żeby to dostrzec i wcielić w życie.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) https://mierzwyzej.wordpress.com/

    Odpowiedz
  • Dla mnie “czekanie” to ta chwila na marzenia, kiedy mogę się na chwilę zapomnieć. I sobie wyobrazić. A potem zaczynam wracać na Ziemię i działać. Aby to moje “czekanie” nie było na marne. Korzystajmy z okazji, zapamiętujmy, tyle naszego. Żyjmy po swojemu a nie tak jak wypada.

    Odpowiedz
  • A ja chyba nadal wciąż czekam… Ale mam nadzieję, że doczekam się, tak jak i Ty się doczekałaś :)

    Odpowiedz
  • Przez całe życie się na coś czeka i oczekuje… serdeczności od Katarzyny.

    Odpowiedz
  • Może drugie dzieci mają ten dar, że nas wyprowadzają z poczekalni. Bo ja przy pierwszym też się nie mogłam doczekać siedzenia, raczkowania, pierwszego zęba, pierwszych kroków. Ale zauważyłam jak szybko to mija i z drugim już mi się nigdzie nie spieszy i nie czekam – samo przychodzi.

    Odpowiedz
  • Genialny artykuł, naprawdę daje człowiekowi do myślenia i nawet zupełnie się nie gniewam, że mam przez Ciebie lekkie wyrzuty sumienia :) Mądre słowa wywołują pozytywny wpływ na ludzi, pisz jak najwięcej!

    Odpowiedz

Write a comment