IMG_5155.1
macierzyństwo

Dlaczego zasypiam ze swoim dzieckiem

Która z nas, z utęsknieniem nie czeka na ten moment, kiedy to dzieci pójdą spać, a my będziemy mogły albo nadrobić zaległości z całego dnia, albo oddać się zasłużonemu wypoczynkowi? Która z nas już o 15.00 nie marzy o wieczornej ciszy i spokoju? Która z nas często modli się o to, aby dziecko zasnęło dzisiaj samo? 

Do niedawna na wszystkie te pytaniea odpowiedziałabym „JA!”. Doskonale pamiętam jak każdego dnia czekałam na ten moment, aż dzieci wskoczą w piżamy, przytulą miśka i słodko pochrapując… dadzą mi w końcu odpocząć! Tak, właśnie tak było! Ale to się zmieniło w momencie, gdy córka pewnego wieczoru powiedziała mi, że uwielbia ze mną zasypiać, bo czuje się wtedy bezpieczna, a ja w tym wspólnym zasypianiu zaczęłam w końcu dostrzegać same plusy

Plotki, ploteczki… 

To, że większość kobiet lubi plotkować, to żadne odkrycie. Mamy to chyba w genach i nie wiem czy jest sens z tym walczyć. Dlatego tym bardziej lubię wieczorne rozmowy z Alicją. I gdyby nie to, że jest to pora na sen, to mogłybyśmy tak plotkować kilka dobrych godzin. Uwierzcie mi, czasami jak usłyszę jakiegoś szkolnego newsa, to oczy robią mi się wielkie, jak u sowy.

Poza tym przy takich ploteczkach Alicja często powierza mi swoje sekrety. I to jest super! Ja wiem, że mi ufa, a ona wie, że ja ufam jej, bo też często powierzam jej swoje sekreciki. A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że czasami gdy znajdziemy się w sytuacji, o której wcześniej rozmawiałyśmy, to wystarczy, że na siebie porozumiewawczo spojrzymy, uśmiechniemy się i nie trzeba nam więcej słów. Wszystko jest jasne. Kurczę, zawsze marzyłam o takiej relacji z córką!

Opowiesz mi bajkę?

Często przed snem z ust mojej córki padało hasło, które wręcz wywoływało dreszcze na moim ciele. „Opowiesz mi bajkę?” Serio, nie cierpiałam tego. Był taki moment, że codziennie musiałam wymyślać inną bajkę i po kilku dniach zaczęłam opowiadać takie bzdury, że sama nie wierzyłam w to co mówię. Aż pewnego wieczoru Alicja, lekko zrezygnowana, powiedziała mi, że tata opowiada zdecydowanie lepsze bajki.

„To o czym ci opowiada te bajki?” – zapytałam jeszcze bardziej zrezygnowana. „A na przykład o dziewczynce, która nie chciała sprzątać swojego pokoju!” 

Od tamtej pory opowiadanie bajek przestało być dla mnie takie straszne. Gdy Alicja prosi o jakąś ciekawą historię, nie szukam wymówki, tylko od razu myślę, który problem bierzemy dzisiaj na tapetę i jak go opowiedzieć, aby problem przestał być problemem. Czasami, gdy widzę, że coś ją trapi, a nie chce o tym ze mną rozmawiać, to też wykorzystuję do tego “bajkę”, poprzez którą staram się przekazać córce nie tylko rozwiązanie, ale także wartości, którymi warto się w życiu kierować.

Bajki są super! Szczególnie wtedy, gdy nie kończą się tylko na rycerzu, który pokonał smoka i uratował w ten sposób piękną księżniczkę ;)

Kto pyta, nie błądzi

Lubię zadawać Alicji pytania, chociaż nie na wszystkie ona lubi mi odpowiadać. To normalne. I wiadomo, im więcej pytań zadam, tym więcej się dowiem. O szkole, o jej ulubionych rzeczach, które zmieniają się jak przysłowiowa pogoda w kalendarzu, o jej marzeniach, które też są dosyć zmienne, itd., itd. Wieczorem, gdy same leżymy w łóżku, chętniej mi odpowiada na te pytania i odpowiada też bardziej wyczerpująco. Ale stosuję przy tym metodę, dzięki której Alicja chętniej rozmawia. Najpierw powiem jej coś o sobie, np. o tym, że będąc dzisiaj na zakupach, widziałam świetną sukienkę, która bardzo mi się spodobała i którą bardzo bym chciała mieć. I od razu się przyznam, że często korzystam na tym podwójnie. Raz: Alicja mówi mi co jej się podoba, dwa: Alicja mówi tacie co się mamie spodobało. Fajny sposób, prawda?

Problemy? – Rozwiązuje je przed snem

Wieczorem przed snem? Tak, wieczorem przed snem. Z dwóch powodów: po pierwsze, gdy wieczorem robi się spokojniej, a cały dom wycisza się, łatwiej jest mi wytłumaczyć Alicji pewne rzeczy. W ciągu dnia nie zawsze udaje mi się znaleźć chwilę, w której same spokojnie będziemy mogły sobie porozmawiać. Wieczorem gdy leżymy razem w łóżku, wiemy, że to jest tylko nasz czas, a ja mam pewność, że nikt nam w ważnym momencie nie przerwie. Przytulanie i głaskanie, to moi najlepsi sprzymierzeńcy wtedy. Po drugie, gdy wiem, że pojawił się jakiś problem, a mi uda się podsunąć rozwiązanie, Alicja zasypia spokojniejsza i z przekonaniem, że na wszystko zawsze znajdzie się rada. Poza tym często okazuje się, że zaistniałe problemy wcale nie są takie straszne, na jakie wyglądają, dzięki czemu Alicja pozytywnie nastawia się do kolejnego dnia. Poprzez te rozmowy daję jej również sygnał, że z każdą sprawą zawsze będzie mogła zwrócić się do mnie i zawsze wspólnie znajdziemy jakieś rozwiązanie.

Buduję więź

Buduję więź nie poprzez sam fakt, że kładę się z nią do łóżka, ale właśnie poprzez wszystkie te czynności, które opisałam wyżej. Poprzez rozmowy, przytulanie, śmiech, a czasami nawet łzy. Oczywiście nie robimy tego wszystkiego naraz w jeden wieczór, tylko codziennie coś innego. Raz plotkujemy, innym razem opowiadam bajkę, a jeszcze innym rozmawiamy na przykład o szkole. Każda ta metoda powoduje, że po prostu zaprzyjaźniamy się ze sobą i budujemy naprawdę fajną relację

Z mamą jest szybciej!

Nie wiem czy to zostało udowodnione naukowo, ale na pewno zostało udowodnione przeze mnie: Dziecko przy mamie szybciej zasypia.

Średni czas zasypiania z mamą: ok. 15-20 minut.

Średni czas zasypiania bez mamy: 1,5 godziny.

Dziękuję za uwagę ;)

Uwielbiam zasypiać z córką. Czasami mam mnóstwo rzeczy do zrobienia, z którymi muszę uwinąć się przed snem i wtedy każda minuta jest dla mnie cenna, ale te małe rączki na szyi są jak magnes. No naprawdę nie da się od nich oderwać… Zresztą, nawet z nimi nie walczę.

A Wy zasypiacie ze swoimi dziećmi?

P.S. Będzie mi bardzo miło jeśli docenisz moją pracę i polubisz lub udostępnisz ten post na FB. A będzie mi jeszcze milej jeśli dołączysz do mnie tutaj :) Zapraszam!

IMG_5144

IMG_5148

IMG_5149

IMG_5154

IMG_5160

IMG_5168

IMG_5155.1

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (21)

  • Zdecydowanie zasypiam z moimi dzieciaczkami. Najpierw usypiam mojego niemowlaka i tak od 19.30 mam spokój z maluchem. Potem przychodzi kolej stęsknionego przedszkolaka. 15 minut tulenia, drapania po plecach, przytulania i śpi jak aniołek. A ja wówczas mam czas dla siebie i męża. I jest mim tak ciepełko w sercu :)

    Odpowiedz
    • Cudownie! Wzruszyłam się czytając Twój komentarz :)

      Odpowiedz
  • To jest tak piękne to co piszesz, że aż sama zapragnęłam mieć córkę! Zazdroszczę relacji, bo ze swoją mamą takiej nie miałam i nie mam. Mam nadzieję, że ze swoim dzieckiem będę umiała nawiązać tak bliską relację. Pozdrawiam całą rodzinę, śpijcie dobrze :)

    Odpowiedz
    • Jestem pewna, że uda Ci się stworzyć taką relację z dzieckiem, jaką będziesz chciała :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Odpowiedz
  • Ja też zasypiam z synem, uwielbiam się do niego wieczorem przytulić, a czasem jest też tak, że zasnę szybciej od niego ;)

    Odpowiedz
    • Od dwóch dni córka opowiada mi bajki, a ja robię wszystko, żeby nie zasnąć przed nią ;)

      Odpowiedz
  • Bardzo dobry artykuł i podziwiam! :) Piękne zdjęcia!

    Odpowiedz
  • Super poradziłaś sobie z tematem bajek dzięki którym bierzesz pod uwagę ważne kwestie. Ja byłam łatwiejszym dzieckiem z serii “Mamo poczytaj mi”.

    Odpowiedz
    • O, to chętnie bym Cię przygarnęła jako swoje dziecko ;)

      Odpowiedz
  • Heh, mam dwóch synów, którzy po żołniersku odmeldowują się do spania. Buziak, dobranoc, gasimy światło i po 30 sekundach już śpią. Gdzie im do plot.. ;)

    Odpowiedz
  • Pierwsze wrażenie po przeczytaniu tytułu posta to: “oesu, znów będzie wykład o wyższości zasypiania z dzieckiem i obalanie mitów odkładania do łóżeczka” a tu niespodzianka. Podzielam twoje zdanie, wspólne zasypianie rodzi zupełnie inną jakość relacji.

    Odpowiedz
  • Moje dzieciątko ma dopiero 8 miesięcy, ale też lubimy razem zasypiać. To czas, kiedy mogę jej szeptać do uszka jak bardzo ją kochamy i jak wartościową ma rodzinę. To czas, kiedy ona bezgranicznie mi ufa, kładzie swoje rączki na mojej piersi, nóżki zarzuca mi na biodro i zasypia w moich ramionach. To czas, kiedy wpatruje się we mnie swoimi pełnymi miłości oczami <3 To cudowny czas, którego nie zamieniłabym na nic innego :)

    Odpowiedz
  • Zasypiam z dziećmi, pierwszy zasypia 2 latek, a dużo później moja 3m córeczka. Nie mam zbyt wiele czasu dla siebie, córeczka lubi ssać pierś czasem do 23, ale wiem, że to szybko mija i nie ma co żałować tego czasu. A budowanie więzi w nocy pomaga nadrobić gonitwę w ciągu dnia. I tak jak mówisz, synek najbardziej się otwiera przed snem, opowiada o swoich przeżyciach, przytula się, wycisza i wie, że ma mnie na wyciągnięcie ręki. Córeczka jest tak malutka,że nie przyszłoby mi do głowy jej odkładać. Do łóżeczka przenoszę ją nad ranem ok 6, kiedy idę pisać. Zanim miałam dzieci myślałam, że najlepsze jest spanie osobno. Później odkryłam, że wtedy nie wysypia się nikt – dzieci tęskniąc budzą się w nocy, my też i nikomu to na dobre nie wychodzi. Poza tym będąc tak blisko szybko można wyłapać jeśli coś się zmienia, dziecku zbliża się infekcja, wychodzą zęby, czy śnią się koszmary. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Nie mam nic przeciwko zasypianiu z dziećmi, tylko teraz już jestem na takim etapie, że chciałbym się od nich trochę uwolnić :-) Pobudki w nocy kiedy pięta dziecka ląduje na twoim brzuchu albo twarzy są urocze, ale równiez bolesne :-)

    Odpowiedz
    • Ale ja po tym jak córka zasypia, uciekam do swojego łóżka, dlatego nie grozi mi pięta na twarzy ;)

      Odpowiedz
  • Bardzo ciekawy post! Ja dopiero jestem w piątym miesiącu ciąży i czekam na córcię, ale ta opisana bliskość podczas wspólnego zasypiania poruszyła mnie i jestem pewna, że będę chciała poświęcić dziecku ten czas.

    Odpowiedz
  • Kasia, mamy to samo. Ze mną zasypia tak w maks. 15 minut. Z tatą tak dwa razy dłużej, ale pewnie dlatego, że chichrają się tam jeszcze jakiś czas. Ja mam tak ograniczone już pole manewru wieczorem, że po trzech zdaniach bajki, już mi się coś śni. Ale wiesz co? Uwielbiam ten czas. Wiem, że już niedługo tego nie będzie. Że będę gdzieś łkać po kątach, że moja mała córeczka nie chce już bajek. więc korzystam. choć nie zawsze i czasami albo wybieram spacer z psem, żeby tylko jej nie usypiać, albo czymś ją szantażuję, że jak nie pójdzie zaraz spać, to coś tam. albo jak pójdzie, to coś dostanie. no sorry. takie życie. ściskam Cię najmocniej

    Odpowiedz

Write a comment