IMG_5282.1
lifestyle

Gdy jest naprawdę źle, wtedy pojawia się on!

Grypa w środku lata, to chyba jedna z tych rzeczy, o których po prostu nie chcę słyszeć. Zresztą pora roku nie ma znaczenia. Grypa jest najmniej oczekiwanym gościem w naszym domu. Ale niestety ostatnio bezczelnie, z brudnymi buciorami weszła w nasze skromne progi i rozłożyła nas na łopatki. Wszystkich! I z jednej strony dobrze, że tak się stało, bo dzięki temu, kolejny raz mogłam się przekonać, że matki jednak biorą zwolnienie. 

Gdy cała rodzina choruje…

Wtedy pojawia się on – tata! Chory jak pozostali członkowie rodziny, ale bardziej zdeterminowany i chętniejszy do walki z wirusami. Łyka porządną dawkę leków i nadal lekko słaniając się na nogach, pomaga rodzinie wrócić do zdrowia. To herbatka, to sucharek, to aspirynka. A gdy próbujesz chociaż słowem pomóc, zwiększa Ci dawkę Ibum, bo jest przekonany, że zaczynasz majaczyć.

Gdy dzieci biją się o zabawkę…

Wtedy pojawia się on – tata! Zupełnie spokojnie siada koło kłócących się dzieci, rozsypuje klocki, które buchnął awanturnikom z pokoju i zaczyna układać z nich zamek. Nie mija chwila i tata szczęśliwie odpoczywa, a dzieci szczęśliwe bawią się klockami, zapominając o równie szczęśliwej zabawce, o którą nikt już się nie kłóci. Ba! O której nikt już nawet nie pamięta.

Gdy padasz na twarz…

Wtedy pojawia się on – tata! W Ciebie rzuca poduszką i kocem, a dzieci bierze pod pachę i wynosi na podwórko. Na plac zabaw, żeby nie było. Po godzinie dzwoni i pyta czy odpoczęłaś już trochę i co ma kupić na kolację. Po powrocie do domu wrzuca urwisy do wanny i z precyzją Perfekcyjnej Pani Domu, sprawia, że dzieci błyszczą niczym kryształy u mojej babci.

Gdy dzieci płaczą…

A Ty jedyne czego pragniesz, to płakać razem z nimi, wtedy pojawia się on – tata! A właściwie nie tata, tylko jakiś dziwny kosmita z garnkiem na głowie, owinięty prześcieradłem i walący łyżką po tym garnku. Płacz milknie, a na jego miejsce wchodzi śmiech z radosnymi okrzykami: „Aaaaaa!!!! Marsjanie atakują!!!”. I nawet Tobie przechodzi chęć do płaczu, tylko w gardle coś Cię ściska.

Gdy Ci smutno…

Wtedy pojawia się on – mąż! I tak po prostu, masując Ci plecy, pyta „Wolisz spacer czy ciepłą kąpiel?”. 

Gdy jest naprawdę źle…

Wtedy pojawia się on! Tak, ten facet, z którym rozwodziłaś się już przynajmniej sto razy, bo niby do siebie jednak nie pasujecie. Ten, który nie zauważa nowej fryzury, czy nowej sukienki (chociaż w tym drugim przypadku, to może i lepiej). Ten, który nigdy Cię nie słucha, a nawet jeśli słucha, to i tak nic nie rozumie. Ten sam facet, który w przypływie złości (oczywiście Twojej) weźmie głęboki oddech, zagryzie zęby i wysłucha wszystkich Twoich „ochów” i „achów”, bo wie, że to właśnie te dni. Ten który nie pamięta tych wszystkich ważnych dat, nie wie jaki jest Twój ulubiony kolor i dlaczego nie cierpisz chodzić do tej cholernej pizzerii na rogu, mimo iż mówiłaś mu już to z tysiąc razy. Ten, który nigdy nie ma racji, a nawet jeśli ma, to i tak jej nie ma. Ten który kocha bardzo mocno, nawet gdy myślisz, że przestał Cię już kochać. 

Gdy jest naprawdę źle, wtedy pojawia się on. Facet. Twój facet.

IMG_5067.1

IMG_5282.1

IMG_5121.1

Podróżuję, pstrykam, smakuję… W międzyczasie rozprawiam się z mitami dotyczącymi macierzyństwa, a potem wszystko przelewam na bloga.

Comments (10)

  • Dobry mąż to wielki skarb :) U nas jest tak, że podczas gdy ja i mój syn to dwa nerwusy, to mąż jest oazą spokoju :) Zreszta w ogóle jest moją podporą we wszystkim i bez niego dawno bym zginęła :)

    Odpowiedz
  • Taki tata, mąż to skarb, bo większość połozyłaby się do łóżka! Jednak i mnie się trafił taki przypadek, że w chorobie, kiedy naprawdę mnie zmogło, to tata wziął na siebie wszystko :)

    Odpowiedz
  • Dobrze mieć taką osobę przy sobie. Ja i mój syn mamy to szczęście posiadając wspaniałego człowieka obok siebie.

    Odpowiedz
  • Wzruszył mnie ten wpis, naprawdę. Niesamowite, jak wsparcie drugiego człowieka w ważnych i banalnych sprawach jest ważne! Wszystkiego dobrego!

    Odpowiedz
  • Wszystko się zgadza – nawet te częste rozwody, które na szczęście ostatecznie jednak nie dochodzą do skutku ;)

    Odpowiedz
  • […] musieliśmy tylko za nim spacerować i pilnować, żeby mu się nic nie stało, co chętnie czynił ten facet ;) Tak więc piaszczysta plaża, to mój największy sprzymierzeniec i dlatego kocham jeździć nad […]

    Odpowiedz

Write a comment