IMG_0268.1
macierzyństwo

Gdy przychodzą gorsze dni…

Wczoraj miałyśmy z córką bardzo ciężki dzień. Po tym jak przez chwilę ona w siebie zwątpiła, po tym jak zobaczyła łzy w moich oczach, po tym jak wczorajszy dzień mnie przygniótł, pomyślałam, że jestem beznadziejna (wiem, setki mam myśli tak o sobie przynajmniej raz dziennie). Niektórzy wzmacniają się na siłowni, inni patrząc w dno kieliszka, a mi wystarczy kilka mądrych, dobrych i ciepłych słów. Dostałam je i one mnie wzmocniły.

Mówi się, że “jutro będzie lepiej” i to chyba prawda. „Jutro jest zawsze lepsze i wolniejsze od błędu” – twierdzi Ania z Zielonego Wzgórza, a ja się z nią zgadzam. Więc mam właśnie to jutro, na które tak bardzo wczoraj czekałam. Odprowadziłam Alicję do szkoły, uśpiłam Piotrusia i jest cisza. Cisza, w której mogę się rozsiąść i na chwilę zapomnieć o pełnym zlewie z brudnymi naczyniami, o praniu, które trzeba rozwiesić, o obiedzie, który trzeba przygotować. No i o śniadaniu, o którym ciągle zapominam. 

Mam w końcu czas, żeby pomyśleć o łzach, które zobaczyła wczoraj moja córka. Wiem, że nie mogę tego tak zostawić. Nie mogę jej tak z tym zostawić. Bo chcę, żeby wiedziała, że łzy nie zawsze są oznaką słabości, czy bezsilności. A nawet jeśli tak jest, to nie ma w tym nic złego. Każdy ma prawo do łez. Ona, ja, tata, koleżanka, kolega. Każdy. Chciałabym, żeby moja córka wiedziała, że łzy, to również dowód na to, że człowiek walczy o siebie, że nie poddaje się. Że nawet jeśli dostanie już w obydwa policzki, to zawsze ma jeszcze broń, którą może się obronić. Ma w sobie siłę. Nie, nie tą fizyczną. Przemoc do niczego nie prowadzi.

Chciałabym, żeby moja córka wiedziała, że nie jestem idealna. O wielu rzeczach zapominam, szczególnie teraz, gdy przybyło mi trochę obowiązków. Jednak o najważniejszych sprawach staram się pamiętać. I chociaż zdarza się, że zawodzę i zapominam o czymś ważnym, to na pewno nigdy nie zapomnę o niej. 

Jestem człowiekiem. Tylko człowiekiem. Albo aż człowiekiem. I mam wartość, której nikt mi nie odbierze. Żadne uszczypliwości, żadne poczucie bezradności czy niesprawiedliwości. Żaden deszcz, żadna burza. Żaden gorszy dzień. Bo noszę w sobie miłość, która jest jak broń nuklearna. Miłość, dzięki której mogę góry przenosić, przy której każda kłoda pod nogami jest jak zapałka. Mogę ją odpalić, ale tylko po to, żeby oświetlić sobie drogę. Żeby oświetlić nam drogę. Mam w sobie miłość, która daje mi siłę do tego, żeby otworzyć rano oczy, pomimo iż nie chcą się one otworzyć. Takie uczucie, taka świadomość, że mam dla kogo wstać, jest mocniejsza, niż wiadro kawy.

To miłość do mojej Córki.

IMG_1125

Podróżuję, pstrykam, smakuję… W międzyczasie rozprawiam się z mitami dotyczącymi macierzyństwa, a potem wszystko przelewam na bloga.

Comments (11)

  • Miłość jest najważniejsza, a łzy czasami po prostu muszą popłynąć, dla oczyszczenia i odreagowania :)

    Odpowiedz
  • Pięknie napisane. Zgadzam się z Tobą, by nie idealizować nas samych przed dziećmi, niech widzą, że my dorośli też popełniamy błędy, tak jak one, ważne by z tych błędów wychodzić z podniesionym czołem :)

    Odpowiedz
    • Myślę, że dzięki temu o czym piszesz, dzieci będą sobie łatwiej radzić z własnymi słabościami.

      Odpowiedz
  • O to właśnie chodzi – by co dzień starać się od nowa. Nigdy nie będziemy matkami idealnymi, bo takich nie ma, jedyne, co możemy zrobić, to wciąż próbować być najlepszymi, jakimi potrafimy ;)

    Odpowiedz
  • Pięknie napisałaś. Nikt z nas nie jest idealny i nasi bliscy nie potrzebują ideałów tylko nas :)

    Odpowiedz
  • Każdy ma gorsze dni, czasem trzeba się wypłakać, czasem rozładować napięcie,a w tym pomaga mi sprzatanie i spacer z kijami :)

    Odpowiedz
  • Piękny tekst. Każdy ma gorsze dni, ja też. Choć przyznam szczerze, że odkąd moja córka pojawiła się na świecie, znacznie rzadziej płaczę. Nie zmienia to jednak faktu, iż pomimo, że moja Mela ma dopiero 1,5 roku i tak od razu wie, że mama ma gorszy nastrój, że jest jej smutno i źle. Uważam, że nie wolno ukrywać przed dziećmi naszych gorszych nastrojów. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Musimy im pokazać, że każdy ma prawo do słabości, najważniejsze aby się podnieść i iść dalej.

    Odpowiedz
    • Zgadzam się z Tobą, że nie można ukrywać przed dziećmi naszych złych nastrojów, dziecko i tak wyczuje, że coś jest nie tak, widząc smutną mamę.

      Odpowiedz
  • Każda z Nas ma wiele chwil słabości, łzy są potrzebne…rozładowują napięcie. Pięknie o tym napisałaś;)

    Odpowiedz

Write a comment