IMG_3049.1
macierzyństwo

Historia o bardzo smutnej rodzinie

Pewnego dnia córka przybiegła do mnie i zapytała: 

– A może pobawimy się w rodzinę?

– Jak to? przecież jesteśmy rodziną… 

– Tak, wiem, ale pomyślałam, że wprowadzimy nowe zasady i będziemy trochę inną rodziną. Będziemy bardzo poważną rodziną, bo na razie to nie jesteśmy zbyt poważni. 

– No dobrze. A jakie to zasady?

– No więc tak: przede wszystkim w poważnej rodzinie nie można się śmiać, o uśmiechu w ogóle nie ma mowy, ponieważ taka rodzina nie może być radosna. W poważnej rodzinie nie wolno również rozmawiać przy wspólnych posiłkach, jemy w milczeniu. A najlepiej to w ogóle ze sobą nie rozmawiać. A jeśli już trzeba, to tylko na bardzo poważne tematy, na przykład o pogodzie, o naszym prezydencie, o tym co zjemy na śniadanie albo na kolację. No i w poważnej rodzinie nie ma zabaw, zajmujemy się tylko poważnymi rzeczami, czyli sprzątamy, pierzemy, gotujemy (no to jestem do bólu poważna – pomyślałam). Poważna rodzina nie daje sobie prezentów, ponieważ prezenty będą ich cieszyły, a przez to mogliby być mniej poważni. W poważnej rodzinie nie dzielimy się, bo dzielenie się jest fajne, a fajne rzeczy nie pasują do takiej rodziny. Ale czasami można sobie coś ukraść, tylko tak żeby nikt nie widział. W poważnej rodzinie nie opowiadamy sobie co miłego nas spotkało w ciągu dnia. Zresztą już wcześniej mówiłam, że milczymy. Wiem, że mówiłam, że tylko przy jedzeniu, ale lepiej będzie jak nic nie będziemy mówić przez cały czas, a porozumiewać się będziemy za pomocą gestów i spojrzeń. I cały czas będziemy na „nie”, na nic nie będziemy się zgadzać. No chyba, że ktoś będzie nas częstował czekoladą. Poza tym poważne rodziny nie chodzą na spacery, do kina, do teatru, ani nawet na lody. I nie wyjeżdżają na żadne wakacje, po prostu siedzą w domu i patrzą w telewizor. Ale w taki telewizor, który jest włączony, a nie w taki jak nasz. I na koniec, w poważnej rodzinie się nie tańczy, nie śpiewa, nie słucha muzyki i nie gra w gry planszowe. Koniec zasad! 

Gdy skończyła, stałam jak wryta i patrzyłam na nią, nie wiedząc co powiedzieć. Skąd ona to wszystko wzięła?! I przestraszyłam się, że to może my dajemy jej taki przykład, no bo kto tworzy w dziecku obraz rodziny? Kto jest odpowiedzialny za to, jakie wartości nasze dziecko wyniesie z domu? Na kim będzie wzorować się nasza pociecha, tworząc swoją własną rodzinę? Wiadomo kto za tym wszystkim stoi. My, rodzice. Więc wysłuchawszy takiego przemówienia, pierwsze o czym pomyślałam, to to, że gdzieś popełniłam błąd. Może faktycznie za mało ze sobą rozmawiamy? Może w naszej rodzinie jest za dużo obowiązków, a za mało przyjemności? A może po prostu za mało poświęcamy sobie czasu i uwagi? Zadawaliście sobie kiedyś takie pytania? Bo może warto je sobie zadać… Może warto zapytać siebie na ile naprawdę jesteśmy ze swoimi dziećmi, a na ile stwarzamy tylko takie pozory. Dziecko daje nam różne sygnały, gdy coś jest nie tak, ale niestety często je lekceważymy, a potem dziwimy się, że nasza pociecha się buntuje. Może nie mam tytułu psychologa, ale wiem, że bunt dziecka, to zawsze będzie wołanie: „Mamo, tato! Spójrz na mnie!”

Z tych przemyśleń wyrwało mnie pytanie Alicji:

– I co o tym wszystkim myślisz, mamusiu?

– Ala, naprawdę byś chciała, żebyśmy byli taką rodziną?

– No jasne, że nie. Taka poważna rodzina jest strasznie smutną rodziną. Ale co nam szkodzi pobawić się tak? Przynajmniej się dowiemy jacy nie chcemy być i będziemy robić tak, żeby do tego nie dopuścić.

IMG_3048.1

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (15)

  • Straszna wizja

    Odpowiedz
  • Bardzo ciekawy tekst. Ciężko mi się do niego odnieść, bo jeszcze nie założyłam własnej rodziny. Ale uważam, będąc dzieckiem nie jesteśmy w stanie jak dorosły człowiek przekazywać emocji i dlatego uciekamy się trochę do innych sposobów. Dorosłemu oczywiście ciężko to rozszyfrować, ale warto na nich skupić uwagę i tego próbować.

    Odpowiedz
  • Poruszająca historia. Dzieci czasami potrafią nam nieźle przestawić myślenie, bo patrzą na wszystko w całkiem inny sposób niż my.

    Odpowiedz
    • Dzieci są świetnymi obserwatorami i czasami mam wrażenie, że słyszą dosłownie wszystko :)

      Odpowiedz
  • Dzieci są takimi świetnymi obserwatorami i nauczycielami dla nas rodziców… po przeczytaniu tekstu odetchnęłam z ulgą, bo chyba moja rodzina nie jest zbyt poważna, no i telewizor też zazwyczaj mamy wyłączony :)

    Odpowiedz
  • Wyciągnąć z serca dziecka takie informacje – bezcenne! Dzieci są niesamowicie mądre i są świetnymi obserwatorami:)

    Odpowiedz
  • Łoł, masz niesamowitą córkę! Zresztą, dzieci w ogóle są obserwatorami, którzy widzą więcej. Dlatego musimy być dla nich tym najlepszym przykładem, bo dziecko nie robi tego, co mu mówimy. Ono robi to, co robimy my. Pozdrawiam Was obie gorąco! :*

    Odpowiedz
    • Dokładnie. Czasami obserwując zachowanie Alicji, mam wrażenie jakbym patrzyła na siebie. Dlatego trochę przestraszyły mnie jej słowa.

      Odpowiedz
  • Przeraziłam się tą wizją! My jesteśmy strasznie niepoważną chyba rodzinką, ale dobrze nam z tym.
    Swoją drogą masz bardzo mądrą córkę. Gratuluję :)

    Odpowiedz
  • Świetny tekst! Uwielbiam podsłuchiwać, jak moja dwójka bawi się w rodzinę. Teksty moje i eM. usłyszane z ich ust często potrafią zaskoczyć :)

    Odpowiedz
  • Bardzo mądra dziewczynka! Od dzieci można się wiele nauczyć.

    Odpowiedz
  • Przyznam, że jestem zdziwiona tym, co może wymyślić dziecko.
    Niemniej jednak maluchy są bardzo mądre, a my – starsi nie zawsze
    to doceniamy.

    Pozdrawiam,
    http://www.marzena-janik.blogspot.com

    Odpowiedz
  • Wow jestem pod wrażeniem jaką masz mądrą córkę. Dzieci są czasem mądrzejsze niż my dorośli. :)

    Odpowiedz

Write a comment