pexels-photo-54547
macierzyństwo

Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa

W momencie gdy dowiadujemy się, że w naszej rodzinie pojawi się dziecko, rozpoczynamy wielkie przygotowania do tego cudownego wydarzenia. Nie tylko dużo czytamy na temat ciąży, porodu i początków z maleństwem, nie tylko zapisujemy się do szkoły rodzenia, żeby dowiedzieć się jak „obsługiwać” noworodka, ale także zmieniamy dietę, zaczynamy w inny sposób dbać o ciało i ogólnie o swoje dobre samopoczucie. Krótko mówiąc, skupiamy się na sobie, aby jak najlepiej przygotować się do tego, że za 9 miesięcy zostaniemy mamami. I tak jak w przypadku pierwszej ciąży jest to jak najbardziej okej, tak w przypadku drugiej ciąży musimy pamiętać, że tym razem nie tylko my mamy się przygotować do przyjścia na świat nowego członka rodziny. Będąc w drugiej ciąży musimy pomyśleć o tym, jak z nową sytuacją poradzi sobie nasze pierwsze dziecko.

Przygotuj nie tylko siebie.

Gdy dowiedziałam się, że po raz drugi zostanę mamą, w pierwszej kolejności pomyślałam o Alicji. Wyszłam z założenia, że to ona jest najważniejsza i że najpierw musimy zadbać o jej dobre samopoczucie i przede wszystkim o to, żeby czuła, że nadal jest dla nas bardzo ważna, a kolejne dziecko w żaden sposób nie wpłynie na to, co do niej czujemy. Przyznam szczerze, że nie bawiłam się w żadne czytanie książeczek, ani puszczanie bajek, mówiących o tym, że w rodzinie pojawi się dzidziuś i jak to teraz będzie fajnie. Po prostu nie widziałam w tym sensu, ponieważ głębszy sens widziałam w mądrej, ciepłej i bardzo pozytywnej rozmowie z córką. Intuicja mnie nie zawiodła i wystarczyło jedno zdanie, dzięki któremu Alicja prawie oszalała z radości na wieść o tym, że zostanie starszą siostrą. Miałam może o tyle ułatwioną sprawę, że Ala naprawdę marzyła o rodzeństwie, dzięki czemu informacja o tym, że jej marzenie w końcu się spełni nie była dla niej żadnym szokiem, a jedynie czystą radością. Nie oznacza to jednak, że spoczęłam na laurach i pozwoliłam, żeby sprawy dalej toczyły się same. Wręcz przeciwnie!

Angażuj, angażuj i jeszcze raz angażuj! Ale nie zmuszaj!

Alicja brała udział we wszystkich przygotowaniach związanych z przyjściem na świat jej braciszka. Jeździła z nami na każde zakupy, często sama decydowała co kupimy, po każdych badaniach opowiadałam jej co lekarz mówił o dzidziusiu, gdy były jakieś zdjęcia z USG od razu jej pokazywałam. Gdy tylko miała ochotę przytulała się do brzuszka, głaskała, czekała na pierwsze ruchy. Uczestniczyła w gorącej dyskusji dotyczącej wyboru imienia i o dziwo, nie trzymała mojej strony. Traktowaliśmy ją bardzo poważnie i z dużym szacunkiem podchodziliśmy do jej decyzji. Ale jeszcze większym szacunkiem obdarzaliśmy ją, gdy nie miała na coś ochoty, np. jechać na zakupy, zdecydować o kolorze kołderki czy po prostu rozmawiać o braciszku. Robiliśmy wszystko, aby czuła, że uczestniczy w przygotowaniach i że poważnie traktujemy ją i jej zdanie, ale do niczego jej nie zmuszamy. To przyniosło efekt, którego się nie spodziewaliśmy, ale o tym za chwilę.

Gdy dzidziuś jest już z nami.

W końcu nadszedł długo wyczekiwany moment i w naszym życiu pojawił się Piotruś. Najtrudniejszy był dla mnie pobyt w szpitalu, ponieważ nie mogłam być wtedy przy Alicji i tłumaczyć jej wszystkiego na bieżąco. Gdy przyjechała do mnie do szpitala bała się do mnie podejść, a mi na widok tego prawie pękło serce. Cała obolała (dosyć ciężko zniosłam cesarkę) zebrałam wszystkie siły jakie jeszcze w sobie miałam i bardzo mocno ją przytuliłam. Miała łzy w oczach, gdy wyszeptała mi do ucha: „Tak bardzo się o Ciebie bałam, mamusiu!” Potem wszystko minęło. Nie wiem czy można to nazwać kryzysem, ale jeśli tak, to trwał on na szczęście bardzo krótko. 

Alicja od razu zainteresowała się maluszkiem i z niedowierzaniem w oczach przyglądała mu się, będąc jednocześnie i zaciekawiona, i szczęśliwa. Interesowało ją absolutnie wszystko, zadawała mnóstwo pytań, a ja pomimo zmęczenia cierpliwie na wszystkie te pytania odpowiadałam, tłumaczyłam, pozwalałam obserwować i pomagać.

Po naszym powrocie do domu, gdy pewnego wieczoru tuliłam Alicję do snu, powiedziała z uśmiechem na twarzy „Nareszcie mam braciszka!”. „Cieszysz się?” – zapytałam. „Jak mogłabym się nie cieszyć, skoro tyle się do tego przygotowywałam i tak długo na niego czekałam?!”. I to był właśnie ten efekt, o którym wcześniej napisałam. Efekt tego, że tak bardzo się we wszystko angażowała, a my obdarzyliśmy ją zaufaniem i poważnie podchodziliśmy do jej wszystkich decyzji.

To Ty jesteś rodzicem! 

Niby takie oczywiste, a mimo to mam wrażenie, że rodzice jednak o tym zapominają. Nieraz zdarza mi się widzieć mamę rozmawiającą przez telefon lub wybierającą nową pomadkę do ust, a obok jej starsze dziecko trzymające na rękach, często kilkumiesięczne rodzeństwo. Nie oceniam, po prostu ja bym tak nie mogła. Dzieci są moje i to ja jestem odpowiedzialna za ich wychowanie.

I co dalej?

Gdy emocje opadły i zaczęła się zwyczajna codzienność i… zwyczajne zmęczenie, to wszyscy mi doradzali, abym wysłałam Alicję do babci na jakiś czas, ale ja uparcie twierdziłam, że nie ma takiej potrzeby. To nie jest dobre, gdy w domu pojawia się kolejne dziecko, a starsze wyjeżdża. Wiem, że miałaby ona świetną opiekę, że mi by było łatwiej, ale wolałam, żeby została z nami, żeby czynnie uczestniczyła w naszym nowym życiu, żeby w żaden sposób nie poczuła się odtrącona. Może by tak nie było, ale wolałam nie ryzykować. To był ważny moment dla nas wszystkich i według mnie dziecko musi wiedzieć, że mama może być bardziej zmęczona, że mały braciszek może w nocy płakać, że dziecko, to nie tylko rozkoszny bobasek, któremu można machać grzechotką, gdy ma się na to ochotę.

Podsumowując, gdybym miała krótko powiedzieć jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa, powiedziałabym, że po prostu z miłością i szacunkiem.

Zgadzacie się ze mną?

IMG_6881.1

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (14)

  • Pamiętam, że mama dużo ze mną rozmawiała, kiedy była w ciąży, a chociaż miałam 5 lat ,uczestniczyłam w “rodzinnym” wyborze imienia brata. Bardzo cieszyłam się na rodzeństwo.

    Odpowiedz
    • Bo to bardzo ważne dla dziecka i dlatego warto angażować dziecko w przygotowania do pojawienia się drugiego dziecka w rodzinie :)

      Odpowiedz
  • Bardzo, bardzo podoba mi się Twoje podejście! Nienawidzę, gdy rodzice traktują swoje dzieci przedmiotowo, jak głupie… a Ty załatwiłaś sprawę po mistrzowsku! Brawo!

    Odpowiedz
    • Dziękuję :) Po prostu kierowałam się intuicją, która na szczęście mnie nie zawiodła.

      Odpowiedz
  • Chciałabym już móc przygotowywać mlodą na rodzeństwo, ale problemy ze zdrowiem sprawiają, że chyba nie prędko to nastąpi. W każdym razie, na taka ewentualność, mam już plan ;)

    Odpowiedz
  • Ja nie mam pojęcia, jak mój syn zareagowałby na rodzeństwo, choć ostatnio powiedział, żebym mu urodziła “stu braci”! ;) :D

    Odpowiedz
    • Stu!?!?!?! Ojej, to mogę jedynie życzyć powodzenia ;) :)

      Odpowiedz
  • U nas coraz bliżej wielkiego rozpakowania :) Starsza córka prawie codziennie pyta, kiedy wyjdzie siostra. Zobaczymy jak będzie w praktyce, ale też postawiliśmy przede wszystkim na rozmowę. Ostatnio omawialiśmy kwestię szpitala. Ma prawie 5 lat więc zapytałam ją, do kogo chciałaby pojechać jak mama będzie w szpitalu. Wyjaśniłam co się będzie działo i, że szybko do niej wrócę z siostrą.

    Odpowiedz
    • Super podejście!
      Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie :)

      Odpowiedz
  • Też o tym pisałam, bo sprawa jest niezwykle ważna i bardzo skomplikowana, bo dzieciaki mają bardzo różną wrażliwość i trudno przewidzieć co może jest zranić, albo kiedy poczują się odtrącone. Na przykład niesamowicie ważne są odwiedziny najbliższych w domu, w którym pojawił się Maluszek. Większość gości pierwsze swoje kroki kieruje do łóżeczka niemowlaczka i nawet to może już działać negatywnie na starsze dziecko. Zupełnie inaczej należy podchodzić, gdy różnica wieku jest bardzo mała, a zupełnie inaczej, gdy jest nieco większa. Ja totalnie inaczej przygotowywałam swoje dzieciaki na przyjęcie do ich życia siostry:)

    Odpowiedz
    • Nie wspomniałam o tych odwiedzinach bliskich, ale to faktycznie bardzo ważna sprawa, ponieważ często właśnie to zaczyna powodować zazdrość u starszego dziecka. No i wydaje mi się, że przy większej różnicy wieku jest chyba trochę łatwiej.

      Odpowiedz
  • Masz dobre podejście, ja miałam łatwiejszą sytuację bo moje drugie dziecko pojawiło się gdy starszy kończył gimnazjum

    Odpowiedz
    • W tym wieku ze starszym dzieckiem, to już chyba nie ma problemu?

      Odpowiedz

Write a comment