pexels-photo-38471
macierzyństwo

Klaps wypełniony miłością, czyli powody, dla których bijesz swoje dziecko!

Po tym jak w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł prof. Zbigniewa Stawrowskiego „Klaps to obowiązek rodziców”, mocno zawrzało w sieci. Milcząc, obserwowałam co się dzieje i czytałam niektóre, naprawdę wstrząsające komentarze. 

„Systemowym” podejściem niektórzy rodzice się chlubią. Na jednym z forów internetowych ojciec o pseudonimie Krzysiek szczegółowo opisał, jak swojemu ośmioletniemu synowi, mimo płaczu i próśb, wpalił na goły tyłek 15 pasów. Matka trzymała dzieciaka za ręce, ale i tak się wyrwał i zasłonił obolałe pośladki, więc za karę obiecano mu kolejną dawkę. „Rano, jak go zawołałem, przyszedł i na początku coś marudził” – relacjonuje „Krzysiek”. W końcu jednak „grzecznie się rozebrał i położył na taborecie”. Sprawiedliwy ojciec docenił postęp w zachowaniu dziecka: zamiast obiecanych 15 pas świsnął tylko 10 razy.” 

Po przeczytaniu tego właśnie komentarza, znalezionego u Blog Ojciec, nie mogłam się pozbierać. Serio. I jeśli mam być szczera, to uwierzcie mi, że każde zdanie w tej wypowiedzi wywołuje we mnie odruch wymiotny. 

Długo zastanawiałam się dlaczego rodzice robią to swoim dzieciom i udało mi się znaleźć kilka wytłumaczeń. Bo przecież każde wytłumaczenie jest dobre, prawda?

To co? Już wiesz dlaczego bijesz swoje dziecko?

Jesteś leniem

Bicie jest łatwe. Stosując tę „metodę wychowawczą” prędzej czy później nauczysz swoje dziecko posłuszeństwa, bo przecież nikt nie lubi być bity i w końcu się ugnie. A ta droga jest zdecydowanie łatwiejsza, ponieważ nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Uderzysz raz, drugi, trzeci i po sprawie. Nie musisz czytać, edukować się, rozwijać jako rodzic. Nie musisz poświęcać czasu na długie rozmowy, tłumaczenia, odpowiedzi na trudne pytania. Zresztą kto ma na to czas?! Lepiej porządnie trzepnąć smarkacza, niech się weźmie do nauki, bo inaczej będzie doły kopał. A tak, dzięki tobie wyjdzie na ludzi i jeszcze kiedyś ci za to podziękuje. Przecież ciebie rodzice bili i wyszedłeś na człowieka. Co prawda na takiego, który bije słabsze i bezbronne dziecko, ale bez przesady…

Klaps, to nie bicie

Klaps (cytując) „nie jest żadnym biciem, nie jest nawet czymś szkodliwym, lecz – przeciwnie – jest czynem o wysokiej wartości wychowawczej i dlatego zasługuje wręcz na pochwałę. (…) Klaps jest raczej symbolicznym wyrazem najgłębszej miłości i najlepiej pojętego odpowiedzialnego wychowania w sytuacjach granicznych, wyjątkowych i najtrudniejszych wychowawczo. (…) Bywają jednak również takie sytuacje, gdy użycie fizycznej przemocy wobec dziecka ma radykalnie inny charakter. Dokonuje się w duchu miłości rodzicielskiej, jako świadomy wyraz najgłębszej odpowiedzialności za dziecko.” (prof. Zbigniew Stawrowski). No cóż, lepiej bym tego nie ujęła. Chociaż czytając definicję „klapsa” według prof. Stawrowskiego, jedno pytanie przychodzi mi do głowy. Skoro klaps nie jest żadnym biciem, to gdzie jest granica pomiędzy klapsem, a biciem? Czy dwa klapsy, to już bicie? Czy nadal klaps? A raczej dwa klapsy. Na ilu klapsach kończą się klapsy, a zaczyna się bicie? 

Dziecko ci nie odda…

Co za ulga, prawda? Zresztą żadna to ulga, bo przecież ty doskonale o tym wiesz. Nie zrobi tego z dwóch prostych powodów. Po pierwsze prawdopodobnie nadal jesteś dla niego autorytetem i nadal ma do Ciebie szacunek. To w przypadku młodszych dzieci. A po drugie, zastraszone, odarte z godności nie ma odwagi ci oddać, bo jest jeszcze na to za małe i za słabe. Ale to wszystko do czasu…

Jesteś tchórzem

Tak, jesteś tchórzem! Bo gdyby dziecko było twojej postury, miało twoją siłę i nosiło w sobie tę samą nienawiść, którą ty w sobie nosisz, to czy też tak odważnie podszedłbyś do bicia? Zaryzykuję i dam sobie rękę uciąć, że nie. Tylko tchórz rozwiązuje problemy stosując przemoc i tylko tchórz nie będzie miał odwagi zmierzyć się z równym sobie. Tylko tchórz podnosi rękę na swoje dziecko. 

Nikt nie nauczył cię, że można inaczej

Jeśli nikt ci tego nigdy nie powiedział, to pozwól, że ja ci powiem: MOŻNA INACZEJ!!! Można z miłością, ze zrozumieniem, z szacunkiem. Można NIE podnosić ręki na dziecko i wychować je na mądrego, ambitnego, silnego człowieka. Pełnego wiary w siebie i w swoje możliwości. Właściwie tylko w ten sposób możesz to zrobić. A przy tym zbudować wspaniałą więź, która zostanie z wami już na zawsze i dzięki której twoje dziecko będzie miało w tobie przyjaciela. Przemoc fizyczna (tak, klaps to przemoc fizyczna) nigdy ci tego nie da. Wręcz przeciwnie, odbierze ci to wszystko i jedyne co pozostawi, to wielką przepaść między wami. 

Dziecko nigdy nie podziękuję ci za to, że zostało poniżone przez kogoś, od kogo powinno dostać najwięcej szacunku. Nigdy! 

Dlatego powtórzę jeszcze raz: MOŻNA INACZEJ!!! A jeśli nie wiesz jak to zrobić, to są setki osób, które ci pomogą, zapewniając fachową pomoc. Pomogą ci odciąć się od własnego dzieciństwa, które pewnie nie było łatwe. Pomogą tobie, twoim dzieciom, wnukom, prawnukom… Nikt nie zmieni przeszłości, ale nad dobrą przyszłością można cały czas pracować. 

Sam zdecyduj czy te powody są wystarczająco dobre, aby w końcu przestać podnosić rękę na dziecko.

Pamiętaj, ono też może kiedyś uderzyć swoje dziecko i będzie to wynikiem tego, co ty mu zafundowałeś w dzieciństwie. Ale spokojnie, nic takiego się nie stanie, bo przecież każdy klaps będzie wypełniony miłością i troską. Taką samą, jaką twoje dziecko dostaje od ciebie.

pexels-photo-38471

P.S. Będzie mi bardzo miło jeśli docenisz moją pracę i polubisz lub udostępnisz ten post na FB. A będzie mi jeszcze milej jeśli dołączysz do mnie tutaj :) Zapraszam!

Podróżuję, pstrykam, smakuję… W międzyczasie rozprawiam się z mitami dotyczącymi macierzyństwa, a potem wszystko przelewam na bloga.

Comments (8)

  • Nie wiem dlaczego ludzie robią to swoim dzieciom. Nie mogę tego czytać. Specjalnie omijam tego typu artykuły w prasie, bo boje sie uświadomienia jak wiele zla płynie z komentarzy ludzi, którzy tak ochoczo dzielą się swoim okrucieństwem wobec własnych dzieci.

    Odpowiedz
  • […] Pamiętam jak opublikowałam wpis „Licz się ze słowami, rodzicu! W końcu mówisz do dziecka!” i zarówno na blogu, jak na fanpage (tutaj) komentujący pisali, że przecież każdemu może się zdarzyć, każdemu czasami puszczą nerwy… itp. Ok, zgadzam się, bo też mi czasami puszczają nerwy. Jednak najpierw odsyłam Was do tamtego wpisu (kliknij -> TUTAJ), żebyście zrozumieli o co mi chodzi. Nie zmieniam zdania w tamtej kwestii, dziecko nie jest naszą własnością, z którą możemy robić co nam się podoba, tylko dlatego, że jesteśmy jego rodzicami. Jednak wiem, że dziecko, potrafi dać w kość, dlatego mi też czasami puszczają nerwy. Z tym, że w takich sytuacjach nie obrażam swojego dziecka, nie poniżam go, nie wyzywam, a już na pewno nie biję.  […]

    Odpowiedz
  • My Młodej nie biliśmy, nie bijemy i bić nie będziemy.
    Sama doskonale wie, gdzie są granice i, że nie pozwolimy sobie wejść na głowę.

    Odpowiedz
  • Jestem przeciwna klapsom, zniewagą słowną i poniżaniu. Dziecko to człowiek, który potrzebuje szacunku, a tym bardziej od rodzica, który powinien kochać.

    Odpowiedz
  • Czytałam ten artykuł na Blog Ojciec, ten komentarz przeczytałam dopiero teraz u Ciebie i od razu miałam w oczach scenę z filmu “Pręgi”. Jestem coachem i trenerem umiejętności wychowawczych, czyli na co dzień pracuję z rodzicami i pomagam znaleźć inne metody zachowań niż jakiekolwiek kary. Jestem przerażona, że rodzice nadal biją dzieci, pomimo możliwości założenie im niebieskiej karty. Pomimo tego, że wiem, dlaczego to robią, to nigdy nie znajdę w sobie jakiejkolwiek zgody na takie zachowanie.

    Odpowiedz
  • Podnieść rękę na dziecko? Nigdy w życiu! To zwykłe okazanie słabości, które przekaże mu jedynie złe wzorce do naśladowania w przyszłości.

    Odpowiedz
  • Klaps to żadna tragedia, gorzej gdy ktoś na dziecku się wyżywa i autentycznie bije, a nie daje ostrzegawcze klapsy.

    Odpowiedz
  • Nie potrafiłabym uderzyć dziecka!

    Odpowiedz

Write a comment