IMG_5625.1
gotowanie

Penne z pomidorami i gorgonzolą

Odkąd pamiętam zawsze uwielbiałam makarony. W każdym wydaniu i pod każdą postacią. Los jednak chciał, że wyszłam za mąż za typowego Polaka, któremu tylko ziemniaki były w głowie. Pamiętam jak raz pożaliłam się przyjaciółce, że miłość mojego życia nie przepada za makaronami i w związku z tym nie wiem czy taki związek ma w ogóle sens. I gdy rozwód już wisiał w powietrzu, koleżanka ze spokojem wypowiedziała słowa, które uratowały moje małżeństwo:

Widocznie twój mąż nigdy nie jadł dobrego makaronu!

I stało się. Moja ambicja została mocno rozgrzana, więc zaczęłam działać. Czytałam, odkrywałam, testowałam, smakowałam i co najważniejsze, gotowałam. Aż pewnego dnia usłyszałam: “kurczę, świetne robisz te makarony!”

mountains-nature-sky-sunny

W ten weekend przyszła mi ochota na jakiś fajny makaron. Jednak tym razem nie szukałam żadnych ambitnych przepisów, tylko zastosowałam zasadę “co w lodówce mam, to do garnka dam”. W ten sposób, w nieco studenckim klimacie, ale z lekką nutką luksusu, powstał makaron, który podbił nie tylko moje podniebienie, ale również to, które do tej pory makaronów nie lubiło.

Penne z pomidorami i gorgonzolą

5 składników, 30 minut pracy i 1 szczęśliwe małżeństwo!

Składniki:

  • 300 g makaron penne;
  • 4 – 5 pomidorów;
  • gorgonzola (opakowanie 180 dag);
  • ser twardy, podpuszczkowy, dojrzewający co najmniej 12 miesięcy (ja użyłam takiego: KLIK);
  • ząbek czosnku;
  • sól, pieprz.

Wykonanie:

Skórkę pomidorów należy naciąć w kilku miejscach nożem, sparzyć wrzątkiem i ściągnąć. Następnie pokroić w kostkę, dodać drobno posiekany czosnek i smażyć na wolnym ogniu, dopóki woda nie odparuje. W międzyczasie przyprawiamy solą i pieprzem (według uznania). Gdy woda odparuje, dodajemy pokrojone w kostkę gorgonzolę oraz ser twardy podpuszczkowy. Całość trzymamy na małym ogniu dopóki sery się nie roztopią. Na koniec dodajemy ugotowany wcześniej makaron penne i jeszcze przez około minutę mieszamy na ogniu.

Zdjęcia może nie wyglądają zbyt apetycznie, ale uwierzcie mi, ten makaron jest po prostu obłędny!

Smacznego!

P.S. Będzie mi bardzo miło jeśli docenisz moją pracę i polubisz lub udostępnisz ten post na FB. A będzie mi jeszcze milej jeśli dołączysz do mnie tutaj :) Zapraszam!

IMG_5622.1

IMG_5618.1

IMG_5625.1

 

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (10)

  • I zagadka rozwiązana – może i ja dzięki Tobie uniknę rozwodu, bo typowy Polak już zaczyna mnie irytować swoją potrzebą ziemniaka :P

    Odpowiedz
  • Mniam, mniam :) Uwielbiam wszelkie makarony i wszelkie sery, więc to coś zdecydowanie dla mnie :)

    Odpowiedz
  • Moj twierdzi z kolei że po makaronie szybko robi się z powrotem głodny i czuje się jak by w cale nie jadł obiadu i dlatego go nie lubi. Ale rozwodzić się z tego powodu nie będzie, bo ma ku temu powód inny, a mianowicie kasza zamiast ziemniaków! Proszę odczaruj kaszę jeszcze;-)

    Odpowiedz
    • Znam kilka fajnych sposobów na kaszę, więc chętnie podejmę wyzwanie ;)

      Odpowiedz
  • Oooo, smaki mojego męża! Muszę podkraść :)

    Odpowiedz
  • […] tym, że jestem straszną makaroniarą mieliście okazję przekonać się tutaj [klik]. Więc siłą rzeczy nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu jakiegoś dania z […]

    Odpowiedz
  • Bardzo fajna potrawa i prosta do wykonania :)

    Odpowiedz
  • Też uwielbiam makarony i mogę je jeść niemal codziennie (choć raz muszą być w tygodniu naleśniki). Uważam, że przesadzasz. To danie wygląda mega apetycznie i bardzo kusząco :)

    Odpowiedz

Write a comment