girl-child-pretty-person
macierzyństwo

Przestańcie z dzieci robić dorosłych!

Gdy jakiś czas temu usłyszałam, że moja córka jest dziecinna, to przyznam szczerze, że nie wiedziałam czy osoba, która mi to mówi, żartuje czy nie. Powtórzyłam więc sobie w myślach „Moja 6-letnia córka jest dziecinna!” i zaczęłam się śmiać sama do siebie, po czym zorientowałam się, że to nie był żart i przestało być zabawnie. I tak jak zawsze bronię swojego dziecka, jak lwica, tak tym razem postanowiłam baczniej przyjrzeć się „problemowi”. A właściwie postanowiłam się bardziej przyjrzeć mojej córce. 

Gdzie jest dziecko w dziecku?

Co zauważyłam? Alicja lubi się wygłupiać, bardzo wygłupiać. Uwielbia udawać kota i często wymyśla zabawy, w których jest „małą dzidzią”. Zamiast rozwiązywać krzyżówki, woli bawić się lalkami, a po wieczornej lekturze, zanim zaśnie, lubi utulić do snu swojego pluszowego kota. Biorąc pod uwagę jej wiek (podkreślam: 6 lat), nie sądzę, żeby te zachowania były nieadekwatne do jej wieku. Być może część z Was stwierdzi, że mam rację, ale ja cały czas zastanawiam się czy jednak nie jestem w błędzie, bo mam podstawy, żeby tak przypuszczać. Powiem Wam co zaobserwowałam i co usłyszałam od innych mam,  na temat dzieci, które są w tym samym wieku, co Alicja. Dzieci nie oglądają bajek, wybierają filmy dla dorosłych, a małe dziewczynki chcą wyglądać jak dojrzałe kobiety. Ok, też jako dziecko podkradałam mamie szminkę, malowałam się nią i udawałam, że jestem piosenkarką, bo też chciałam być dorosła, ale w wieku 6 lat nie nosiłam stanika i stringów. Nie chodziłam do kosmetyczki i do fryzjera, żeby farbować włosy. Nie przeklinałam. Nie rozmawiałam z innymi dziećmi o polityce i nie wygłaszałam swoich poglądów na temat konkretnych partii politycznych. Gdy miałam 6 lat, mama nie uczyła mnie nienawiści do innych religii, czy do osób o innej orientacji seksualnej. Prawda jest taka, że będąc dzieckiem nawet nie znałam tych zagadnień. Moja córka też nie zna, ale wie co to jest szacunek do drugiego człowieka. 

Szczęście dziecka czy zadowolenie rodzica?

Na początku pomyślałam, że może faktycznie moje dziecko powinno już dojrzeć. W końcu rozpoczęła naukę w szkole i być może to już nie czas na wygłupy. Na szczęście te przemyślenia nie towarzyszyły mi długo i wnioski były szybkie. Nie będę zabierać córki do kina na filmy dla dorosłych, skoro ona woli obejrzeć „Dobrego dinozaura”. Zresztą w moim przekonaniu jest to bajka jak najbardziej adekwatna do jej wieku. Staniki i stringi dla 6-latki? Sorry, to nie moja bajka. Niech sobie to moje dziecko będzie infantylne (czy dziecko w ogóle może być infantylne?), niech sobie ogląda te kucyki Pony czy nawet Świnkę Pepę i niech sobie skacze po kałużach, jeśli tylko chce. Dopóki ona jest szczęśliwa, to mam w nosie co powiedzą inni. Co mnie to obchodzi, że inne dzieci w jej wieku wiedzą na kogo by głosowały, gdyby mogły, skoro to nie ich wybór, tylko wybór ich rodziców. Absolutnie nie ujmuję i nie odbieram dzieciom pewnych zdolności, bo znam takie, które są naprawdę bardzo inteligentne, błyskotliwe i posiadają wiedzę, której niejeden może im pozazdrościć. Ja po prostu mówię „nie” rodzicom, którzy poprzez dzieci chcą zaspokoić swoje chore ambicje oraz tym rodzicom, którzy nie potrafią odróżnić świata dorosłych od świata dziecka i za wszelką cenę chcą dodać im dojrzałości, której te dzieci jeszcze nie mają. 

Dziecko musi być dzieckiem!

Gdy Alicja chodziła do przedszkola, na jednym z zebrań usłyszałam od nauczyciela, że „dzieci w grupie bardzo fajnie bawią się ze sobą, ale gdy obserwuje się te zabawy, to jednak widzi się w nich świat dorosłych.” A ja bym chciała, żeby moje dziecko do tego świata weszło jak najpóźniej, bo sama w tym świecie żyję i jest on daleki od ideału, daleki od takiego świata, jaki sobie wyobrażałam będąc właśnie dzieckiem. Chcę, żeby dzieciństwo mojej córki było wypełnione radością, niewinnością i śmiechem, czyli tym, czym powinno być wypełnione każde dzieciństwo. Dziecko musi być dzieckiem, tego etapu nie da się pominąć, przeskoczyć czy jeszcze gorzej, przyspieszyć.

Na koniec jeszcze przytoczę Wam moją rozmowę z córką. Oglądamy razem bajkę, w której pada hasło: Najważniejsze, to zawsze być sobą. – Otóż to, Alusiu! – mówię z energią, jakby mnie prąd poraził. Na co Ala spokojnie odpowiada: A ja wolę być kotem. Kurtyna.

Nie pchajmy dzieci w dorosłość, naprawdę mają na to jeszcze czas. Bez względu na to, czy chcą być sobą, czy kotem, czy nawet psem Pluto, pozwólmy im na to. Pozwólmy im dojrzewać w takim tempie, w jakim jest im to potrzebne. Na dorosłość jeszcze przyjdzie czas.

hands-purple-child-holding

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (25)

  • W pełni się z Tobą zgadzam i trochę przeraża mnie to, że rodzice chcą zrobić ze swoich maluchów wszystkowiedzących dorosłych. Osobiście nie znoszę takich mądralińskich dzieciaków, które wtrącają się w rozmowy i zawsze muszą dodać coś od siebie. Dziecko ma być dzieckiem. Przecież to jest w nich właśnie najpiękniejsze. Ta niewinność, szczerość i radość. Dorośli pownni się uczyć od dzieci tej radości, a nie odbierać im dzieciństwo.

    Odpowiedz
    • Są takie dzieci, którym ta “przemądrzałość” wychodzi naturalnie i nie jest z potrzebny szybkiego dorównania dorosłym. I to jest w porządku. Natomiast kiedy na siłę wciska się w nie dziwną wiedzę o dorosłości, to… smutno mi się robi, naprawdę.

      Odpowiedz
  • Niestety często spotykam się z rodzicami których dzieci nie mogą pobrudzić się na placu zabaw w niedzielę, bo to niedziela i są ładnie ubrane o.O No efektem matka na ławce z telefonem w ręku, dziecko obok niej zrozpaczone patrzy na inne, te bawiące się w piaskownicy … komentarz zbędny :/

    Odpowiedz
  • Masz świetne podejście i zgadzam się z tobą. Dziecko powinno być dziecinne, to jego święte prawo. Świat dorosłych zbyt szybko nadchodzi. Ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy nie można nas było wyciągnąć z podwórka:) Też często udawaliśmy dorosłych, ale to wszystko było rozbrajająco dziecinne i tak powinno być.

    Odpowiedz
  • Zaczynam się zastanawiać, czy ja nie jestem dziecinna, bo lubię zabawki z kinderniespodzianek i skakanie po kałużach… Nie zabierajmy dzieciom dzieciństwa – trzy języki, szkoła muzyczna, filmy dla dorosłych, polityka… i co jeszcze? Poszaleli?

    Odpowiedz
    • Też lubię zabawki z kinderniespodzianek ;) Jeśli chodzi o zajęcia dodatkowe, to akurat mam taką córkę, która chce chodzić na wszystko. Musiałam się nieźle nagadać, żeby zrozumiała, że nie możemy uczestniczyć we wszystkim. Zimą, gdy dni są krótkie i chłodne, to jest to dobra alternatywa, ale wiosną i latem dla Alicji, plac zabaw, to jednak najlepsze miejsce na spędzanie wolnego czasu :)

      Odpowiedz
  • Naprawdę są mamy, które sześciolatki ubierają w staniki i stringi???? Proszę Cię powiedz, że nie ma takich ludzi chodzących po tym świecie?? Dziecko ma być dzieckiem? Po co na siłę robić z niego dorosłego?? Sześciolatki poszły do szkoły, ale osobiście nie jestem za skracaniem dziecku dzieciństwa. Filmy dla dosrosłych? Chyba jestem inna. Ale preferuję slow parenting :)

    Odpowiedz
    • Niestety są. Też się cały czas zastanawiam jaki jest w tym wszystkim sens i przyznam szczerze, że jakoś nie potrafię znaleźć odpowiedzi.

      Odpowiedz
  • Dokładnie tak. Na dorosłość dziecko ma całe życie. Po co mu zabierać tą odrobinę dzieciństwa, któa w porównaniu do reszty życia jest tak na prawdę tylko chcwilą? Po co ją jeszcze dodatkowo skracać? Dziecko jest dzieckiem, 6-latka jest dzieckiem. A jeśli Twoje dziecko jest infantylne (też nie wiem, czy w ogóle można tak powiedzieć o dziecku) to masz się tylko z czego cieszyć :)

    Odpowiedz
    • Dlatego niczego nie przyspieszam, bo w ten sposób można tylko skrzywdzić dziecko.

      Odpowiedz
  • Dziecko niech bedzie dzieckiem… Jeszcze pare lat i powoli bedzie wchodzić w dorosłość. Syn ma prawie 9 lat i jest dziecinny… I niech bedzie! Ma jeszcze czas na to by być dorosłym… Całe późniejsze życie. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • A, ludzie mają naprawdę dziwne podejście. Ja ostatnio usłyszałam od osoby z rodziny, że mój CZTEROletni syn jest za duży żeby się do mnie przytulać!
    Na szczęście takie opinie mam gdzieś, tylko tych smutnych i sztywnych ludzi szkoda.

    Odpowiedz
    • Uważam, że dziecko nigdy nie jest za duże na to, żeby przytulić się do mamy, a już na pewno nie 4 – letnie dziecko. Bez względu na to czy jest chłopcem, czy dziewczynką.

      Odpowiedz
  • Mnie również irytują zbyt duże wymagania wobec dzieci. Nie lubię nawet, kiedy mowa o “chodzeniu ” i “małżeństwach” na etapie przedszkola czy szkoły, choć wiem, że to często niewinna zabawa dzieciaków i powinnam zachować dystans.
    Natomiast wczesna seksualizacja dziewczynek to już w ogóle coś strasznego! Pozwólmy dzieciom być dziećmi, a nastolatkom – nastolatkami. Nie wymagajmy zbyt wiele i pozwólmy popełniać im błędy młodości ;)

    Odpowiedz
    • Akurat etap “małżeństwa” przerobiłam w przedszkolu. Rozmawiałam z córką kilka razy na ten temat, ale gdy zauważyłam, że dla niej jest to tylko zabawa, odpuściłam. Sprawa po czasie sama ucichła ;)

      Odpowiedz
  • W 100% się z Tobą zgadzam. Mało tego jestem zdania, że każdy dorosły powinien zachować w sobie trochę dziecka. Tak o wiele łatwiej się żyje. Osobiście trochę mnie śmieszą te “stare maleńkie”. Te poglądy zasłyszane gdzieś, ta wyższość w ich oczach. Chyba żal mi tych dzieci, bo mogą wyrosnąć na smutnych dorosłych i to.zdecydowanie za.szybko

    Odpowiedz
  • To o czym piszesz, jest dla mnie nie do pojęcia. Rozumiem, że dzieci, choćby w zabawie, naśladują dorosłych. To chyba normalne – dzieci to przecież uważni obserwatorzy. Jednak, jeśli na siłę wpycha się je w dorosłe role… filmy dla dorosłych? poglądy polityczne?? stringi dla dziewczynek??? Dzieci i tak “wyrastają” z dzieciństwa szybciej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Jaki jest sens, żeby przyspieszać ten proces jeszcze bardziej? Nie jestem w stanie tego zrozumieć.

    Odpowiedz
    • Ja również. Dlatego gdy usłyszałam, że moja 6-letnia córka jest dziecinna, a usłyszałam to od osoby, która na co dzień pracuje z dziećmi, to nie wiedziałam czy to żart czy na poważnie.
      Gwarantuję, że żadna z tych rzeczy, o których piszę nie jest wymyślona przeze mnie, dlatego powstał ten wpis.

      Odpowiedz
  • Ojej, to ja taka zacofana baba jestem! A może czasem i wariatka bo wykorzystuje pewne sytuacje do zabawy z dziećmi i to publicznie, o zgrozo!
    Coż, w życiu nie kupiłabym dla swojej córki stringów czy biustonosza, a do tej pory nawet nie wiedziałam że takie rzeczy dla dzieci są!!
    To o czym piszesz, to dla mnie jakiś pęd, niezdrowy pęd i kiedyś – prędzej czy później – będą widoczne tego skutki. Tylko rodzice wtedy będą bardzo zdziwieni i zaskoczeni…

    Odpowiedz
  • Każdy z nas powinien mieć w sobie jak najwięcej dziecka. I masz rację, niech dzieci będą dziećmi. Moja dorosła córka ogląda kucyki, co nie przeszkadza jej studiować architektury, a mój dorosły syn lubi Adventure time, choć prowadzi swoją firmę. Jesteś dobrą i mądrą mamą i z tego co piszesz, Twoje dziecko jest szczęśliwe. A z takich dzieci wyrastają empatyczni i uważni dorośli. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Zgadzam się z Tobą w 100%. O mojej córce jeszcze nikt tak nie powiedział, ale ma dopiero półtora roku, więc może ma większe prawo do bycia dzieckiem. Za to ja wiele razy usłyszałam, że odkąd mam dziecko to zdziecinniałam, bo wygłupiam się się razem z niż, turlam po podłodze, skaczę po łóżku. Ale dla mnie to komplement :) Zawsze sądziłam, że mam w sobie dziecko i chciałabym je zachować do końca.
    Wracając do tematu, skoro 6-letnie dzieci mają być już tak dorosłe, to może od razu niech idą na studia, czy do pracy i wyprowadzą się z domu. Po co im beztroska? Po co im dzieciństwo? Zabierzmy im ich otwartość, szczerość, zabrońmy się bawić. A świat na pewno stanie się wtedy lepszy i piękniejszy. Ach, wkurza mnie takie podejście.

    Odpowiedz
  • Ah, właśnie skończyłam studia. i wiesz co? pomimo bycia magistrem, poważnej pracy w korporacji i próby samodzielnego ogarnięcia własnego życia, ja nadal skaczę po kałużach i tulę koty do snu (chyba, że bardzo mocno chcą uciec ;)) Pozostawienie w sobie tej odrobiny dziecka jest potrzebne każdemu, niezależnie od wieku. Naprawdę. I wolę obejrzeć Meridę Waleczną niż cokolwiek na TVN24. I płaczę na bajkach. To właśnie ten zalążek dziecka w każdym z nas pozwala jakoś stworzyć barierę ochronną przed całym złem tego świata. Partia coś dziwnego gmera przy konstytucji, ludzie się mordują a szef spóźnia z wypłatą, no to można albo usiąść i się załamać albo odciąć to trochę od siebie i czerpać radość, bo pada śnieg, bo można skakać w kałużach, bo można zrobić ciasto, brudząc pół kuchni (no i co z tego, że brudna jest, to się posprząta!). Całe życie słyszałam zarzut, że jestem dziecinna. Bo marzycielka, bo skora do zabaw i głupot, bo nie interesuje mnie polityka, ani ekonomia, bo ufna w stosunku do ludzi, pierwsza w kolejce do robienia rzeczy przynoszących radość i nie pytania “dlaczego”. “a dlaczego chcesz na dachu siedzieć w nocy?” “a dlaczego idziesz na spacer, przecież pada?” “a dlaczego ty zawsze tańczysz w supermarketach, jak zaczynają lecieć świąteczne piosenki i śpiewasz, jak wracasz sama w nocy do domu?” Bo mam w sobie dziecko, bo sprawia mi to radość i przede wszystkim, bo mogę ;)
    Pozwól dziecku być dzieckiem jak najdłużej i nigdy nie gań go za to, co współczesne społeczeństwo uważa za infantylność ;) Ucałowania!

    Odpowiedz
  • Jestem pod ogromnym wrażeniem! Bardzo dziękuję
    za wpis!

    Odpowiedz
  • Kocham tę dziecinność w moich dzieciach, taką nieskrępowaną radość, prawo do szaleństwa i wygłupów. <3 Bardzo bym chciała, aby jak najdłużej zachowały w sobie tę cudowną stronę dziecka, także w dorosłym życiu. :)

    Odpowiedz
  • Raz powiedziałam mężowi, że jakieś dziecko jest infantylne ;) ale nie dlatego, że jest radosne, lubi się wygłupiać, oglądać bajki i bawić lalkami. Tylko dlatego, że 6 letnie dziecko wypowiadało się jak 3,5 – niespełna 4 letnie dziecko. I absolutnie to nie wina dziecka tylko dorosłych, którzy traktują to dziecko infantylnie bubusiując mu, zdrabniając wszystko, wyreczajac na kazdym kroku. Zrób ” e-e” do nocnika do 4,5- 5 latka?? Moge pojac ze do nocnika, ale czemu ” e-e”? Jestem za tym żeby dać dziecku wszystko to czym jest dziecinstwo – koniki, traktory, śmieszne miny, bajki ale przy okazji wspierać intelekt dziecka stawiając mu jakieś poprzeczki – zreszta dzieci kochaja poprzeczki i samodzielne pokonywanie ich:)

    Odpowiedz

Write a comment