IMG_4723.1
macierzyństwo podróże

Z małym dzieckiem na żagle? Absolutnie nie!

Nigdy nie sądziłam, że urlop może mnie zmęczyć. Nawet jeśli jest to urlop z dzieckiem. Aż tu nagle mąż zaproponował wspólny wyjazd na żagle, na który zgodziłam się myśląc, że to będzie bajeczna wyprawa po mazurskich jeziorach. Rzeczywistość okazała się jednak ciut inna, bo mąż nie wspomniał, że jedziemy na obóz żeglarski robić patent! A towarzyszyć nam będą… nasze dzieci. Kochani, odradzam taką wyprawę. Naprawdę odradzam i jeszcze raz odradzam! Dlaczego?

Dziecko musi się wybiegać. I to nie tylko na wakacjach!

Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje najszczęśliwsze są na otwartej przestrzeni. I nieważne czy jest to plac zabaw, park, łąka czy zwykłe pole ziemniaków, ważne jest to, że mają dużo miejsca do tego aby się fajnie zmęczyć. A w pomieszczeniu, w którym czujesz się jak sardynka w puszce, ciężko o fajne zmęczenie. Jedyne co Cię może tam zmęczyć, to wieczne obijanie się o wszystko, co znajduje się dookoła. Jest to szczególnie irytujące wtedy, gdy jesteś dzieckiem, które dopiero co nauczyło się chodzić i jeszcze nie do końca rozgryzło definicję równowagi. Powiem Wam, że Piotruś po pierwszym dniu był tak sfrustrowany całą sytuacją, że kolejnego dnia każdy upadek kończył się płaczem, co w domu się to nie zdarza. A gdy dopłynęliśmy do portu i wypuściłam go na trawę, to z radości (prawdopodobnie) zaczął uciekać. Ale w sumie do tej pory nie wiem czy przede mną czy przed jachtem, ponieważ na jachcie byłam jak jego cień, delikatnie mówiąc.

Dziecko musi siusiu!

Z portu wypływaliśmy codziennie ok. 11.00, a do kolejnego zawijaliśmy ok. 18.00. I teraz wyobraźcie sobie sytuację, w której Wasze dziecko musi do toalety, a na pokładzie nie ma WC. No, lekki dramat. Jakoś dawaliśmy radę, ale ciągłe pilnowanie, żeby przed wypłynięciem odhaczyć toaletę, a w trakcie rejsu pić jak najmniej (!!!), to dla mnie jakieś nieporozumienie. Dodatkowo nocne wyprawy do toalety z zaspaną Alicją, to prawie jak wyprawa Frodo do Góry Przeznaczenia. Nigdy nie wiedziałam kogo lub co spotkam na swej drodze i co się wydarzy. Z Piotrusiem może nie było aż takiego problemu, ale jeśli mam być szczera, to przewijanie dziecka w ciasnej, rozbujanej kajucie, gdzie każdy ruch kończy nowym guzem, tudzież siniakiem, to średnia przyjemność i nawet święty po dwóch dniach straciłby cierpliwość.

Żagle, to nie sport dla dziecka. Szczególnie rocznego.

Jeśli mamy dziecko w wieku ok. 7 lat i wiemy, że taka wyprawa, to jego spełnienie marzeń, to nie ma się nad czym zastanawiać. Ale w naszym przypadku to się jednak nie sprawdziło, ponieważ Alicja w ogóle nie zainteresowała się żeglowaniem i bardziej ciekawiły ją atrakcje, które zapewniała jej mama pod pokładem. A mama część rejsu musiała spędzić pod pokładem, ponieważ miała jeszcze pod opieką rocznego brzdąca. I z nim sprawa wyglądała o wiele trudniej, ponieważ w przypadku Piotrusia w ogóle nie było mowy o tym, żeby zainteresował się żeglarstwem. Po pierwsze wiek, a po drugie wystarczyło, że założyłam mu kapok, bez którego nie mógł wyjść na zewnątrz, a już z rozpaczy chciał skakać za burtę.

Rodzic musi na urlopie odpocząć.

Nie oszukujmy się, ale na urlop jedziesz po to, żeby odpocząć. Pewnie część z Was się teraz zaśmiała myśląc o urlopie z dziećmi i odpoczynku, ale ja uważam, że z dziećmi na urlopie można odpocząć. Wystarczy właściwe miejsce i trochę kreatywności z naszej strony. Miejsce do którego się udajemy musi być w jakikolwiek sposób dostosowane do rodzin z dziećmi. I nie mówię tutaj o wielkich placach zabaw, aqua parkach z pięcioma zjeżdżalniami czy hotelu z animatorami, którzy codziennie dbają o dobre samopoczucie naszych pociech, chociaż te opcje są naprawdę super. Ale naprawdę wystarczy trochę zielonej trawy czy kawałek plaży, a nawet spacery po lesie. Do tego podstawowy zestaw zabawek zabrany z domu oraz trochę nazbieranych kamieni, muszelek, kijaszków i innych skarbów, które codziennie spotykamy na swojej drodze. Z doświadczenia wiem, że dziecko nie będzie się wtedy nudzić, a i my znajdziemy czas na wakacyjny relaks.

Jeżeli wracacie z urlopu zmęczeni, zdenerwowani i bez energii, to chyba lepiej sobie darować taki urlop. Czasami lepiej odpuścić i pojechać do babci na wieś, niż dla szumnych opowieści dać się wykończyć. My na szczęście po Mazurach pojechaliśmy nad morze, gdzie naprawdę mogłam odpocząć i naładować baterie, ale o tym w kolejnych wpisach.

Żeglowanie jest fajne i jeśli zastanawialiście się czy wybrać się na żagle, to gorąco Wam polecam taką przygodę. Ale z dwóch prostych powodów odradzam Wam zabieranie ze sobą małych dzieci. Szkoda męczyć siebie i szkoda męczyć dzieci. Tyle! A tak poza tym, to Mazury są piękne ♥

P.S. Jeśli jednak zdecydujecie się na taki wyjazd z dzieckiem i chcielibyście wiedzieć co warto ze sobą zabrać na taki rejs, to dajcie w komentarzach znać. Chętnie przygotuję dla Was taki wpis.

IMG_4632

IMG_4637.1

IMG_4661.1

IMG_4674.1

IMG_4713

IMG_4717.1

IMG_4723.1

IMG_4725.1

IMG_4732.1

IMG_4733.1

IMG_4734.1

IMG_4742.1

IMG_4706

 

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Comments (9)

  • człowiek uczy się na błędach :) Dzięki Tobie czytelnicy tego wpisu nauczą się na Twoich :)

    Odpowiedz
  • Dosłownie godzinę temu wróciliśmy z wypadu na żagle. 1, 5 tygodnia na wodzie z 3 latka. W zeszłym roku również z nami plywala. Jak dla mnie wakacje bardzo udane. Dziecko też zachwycone :) wszystko idzie ogarnąć nawet problem sikania :) nocnik rozwiązuje problem, odpowiednio dobrane zabawki tez pomagają. Każdy ma inne doświadczenia :) nasze są bardzo pozytywne i dziecko na jachcie to dla mnie zero problemu :)

    Odpowiedz
    • Może źle się do tego przygotowaliśmy… Błędem było też to, że zapisaliśmy się na rejs rodzinny, a byliśmy na rejsie szkoleniowym :/ a to trochę utrudniło codzienne funkcjonowanie.

      Odpowiedz
  • Ale super fotki!
    Ja na żaglach byłam tylko jeden jedyny raz, gdy miałam coś 3 lata. Nic kompletnie nie pamiętam, ale chyba mi się nie podobało ;)

    Odpowiedz
  • Jeżu słodki, zanim człowiek wypełni te wszystkie okienka żeby skomentować to zapomina co chciał napisać. Kiedy disqus?

    Ja od początku wiedziałam, że małe dziecko + żagle to średnio będzie, ale nie chciałam się wymądrzać na zapas. Ale grunt, że ostatecznie daliście rade i wspomnienia jakie teraz są fajne :)

    Odpowiedz
    • Wspomnienia są różne i faktycznie będzie co wspominać ;)
      A okienka wypełniasz tylko raz, potem będziesz już miała spokój ;)

      Odpowiedz
  • […] z dzieckiem, to nie urlop? Ile razy Wam zdarzyło się to powiedzieć? Bo mi przynajmniej raz, o tutaj. Jasne, że czasami nie jest łatwo, ale wszystko zależy nie tylko od naszego nastawienia, ale […]

    Odpowiedz
  • […] Oczywiście my nie narzekaliśmy. Było super, o czym możecie się przekonać tutaj, tutaj, tutaj i jeszcze tutaj. O, i jeszcze tu […]

    Odpowiedz

Write a comment