IMG_1897.1
podróże

Zabierz znajomych na wycieczkę

Zawsze przed każdym wyjazdem zadajemy sobie z mężem zasadnicze pytanie: z kim jedziemy? Kiedyś to pytanie w ogólnie nie istniało w naszej rzeczywistości, ale od kiedy przyjaciółka przekonała mnie do wspólnego rodzinnego wyjazdu do Chorwacji, to od tamtej pory prawie każdy wyjazd, to wyjazd w większym gronie. Dlaczego? W sumie najbardziej istotny powód jest tylko jeden: Twoje dziecko ma towarzysza do wspólnych zabaw, a Ty masz szansę przeczytać całą książkę w kilka godzin. Czy można chcieć więcej od urlopu z dziećmi?

Jasne, że można. Można na przykład chcieć iść z mężem na romantyczny spacer przy zachodzie słońca. Więc jeśli ładnie uśmiechniesz się do swoich znajomych, to wieczór jest Wasz. Tylko licz się z tym, że w kolejny, to Ty przejmujesz rozbrykaną ekipę. A właściwie sama to zaproponuj.

Zabrakło Ci pomysłu, gdzie spędzić kolejny dzień wakacji? Jak to się mówi, co dwie głowy, to nie jedna. W większym gronie zawsze jest więcej pomysłów na wspólne spędzanie czasu. Tylko uwaga! Im więcej ludzi, tym więcej opinii, a co za tym idzie, większe ryzyko kłótni. Normalnie kłóciłabyś się tylko z mężem i na pewno wiesz co zrobić, żeby stanęło na Twoim, ale w tym przypadku już tak łatwo nie będzie. Więc w kryzysowej sytuacji albo pójdziecie na kompromis albo do końca wyjazdu będziecie udawać, że się nie znacie. Albo… i to jest chyba najlepsze rozwiązanie, jakie sprawdzało się w naszym przypadku, jednego dnia każda rodzina szła w swoją stronę. Fajnie od siebie trochę odpocząć, by wieczorem usiąść przy lampce wina i powymieniać się wrażeniami. 

Chcesz w babskim gronie poplotkować? Żaden problem. Nie musisz tygodniami umawiać się na kawę, zastanawiać się co zrobić z dziećmi lub gdzie lepiej się spotkać. Bierzecie butelkę wina pod pachę i hop na plażę. 

Na dłuższe urlopy chyba lepiej zabierać sprawdzonych znajomych. Takich co to zrozumieją Twojego focha, nie zrobią obciachu na parkiecie lub nie daj Boże, wystraszą Ci dziecko. Oczywiście wyjazdy z nowo poznanymi* ludźmi jak najbardziej wchodzą w grę. Jest tylko jeden warunek! Trzeba być bardzo otwartym na nowe wyzwania i umieć się odnaleźć w każdej sytuacji (cokolwiek to znaczy).

Całkiem niedawno pisałam o naszym weekendowym wyjeździe w tereny Kotliny Kłodzkiej. We wpisie „Podróże, małe i duże” wspominałam tylko pobyt w Kudowie, dzisiaj przenosimy się do Polanicy Zdrój. W Polanicy byliśmy sami. Potrzebny był nam taki wyjazd, na którym od nikogo nie jesteśmy uzależnieni i nikt nas nigdzie nie goni. Potrzebowaliśmy odrobiny samotności, wyciszenia, relaksu. Polanica dobrze się w tym przypadku sprawdziła. Jest to w miarę niewielka miejscowość, więc wygramolenie się z łóżka o godzinie 14.00 w niczym nie przeszkadzało, ponieważ samo centrum zwiedziliśmy w niecałą godzinę. Kolejna godzina, to spacer w parku, a tam kolejny chillout. Ogólnie cały ten wyjazd wspominam jako jeden wielki relaks, ale to nam właśnie było potrzebne, więc w taki sposób dostosowaliśmy wyjazd do naszych potrzeb. Co do samej Polanicy, to w moim przekonaniu, jest ona mniej atrakcyjna dla dzieci, niż Kudowa Zdrój, ale tragedii nie było. Alicja z naszą pomocą bez problemu znajdywała sobie ciekawe atrakcje. To zbieranie kasztanów, to taniec przy fontannie, to pchanie kuli (w tym przypadku z pomocą taty). Było naprawdę fajnie. 

Kolejny wyjazd już niedługo. Pytanie: sami czy ze znajomymi? Jak myślicie?

*nowo poznani, to w tym przypadku tacy, których znamy dłużej niż dwa miesiące.

IMG_1865.1

IMG_1897.1

IMG_1916.1

IMG_1926.1

IMG_1936.1

IMG_1939.1

IMG_1948.1

IMG_1959.1

IMG_1961.1

IMG_1980.1

IMG_1995.1

IMG_2007.1

IMG_2011.1

To, czego nie potrafię wyrazić słowami, wyrażam poprzez fotografię. To, co smakuje mi najbardziej jest koloru zielonego. Tam, gdzie się gubię, tam się odnajduję. Zapraszam do mojego smacznego, wykadrowanego świata. Kasia

Write a comment